Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sennik~. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sennik~. Pokaż wszystkie posty

2013-09-23

Powrót z Wakacji i Pourlopowy, 'Cygański' Sen!

Cześć wszystkim! 
Jak nietrudno zauważyć, przez jakieś dwa tygodnie na moim blogu panowała głucha cisza. Wszystko z powodu urlopu, na który czekałam cały rok i który zaowocował upragnionym odpoczynkiem i nowym zwierzakiem [Tak! Mam Kota! Jupiii!] :) Ale po każdym urlopie bywa tak, iż trzeba w końcu wrócić do rzeczywistości. Tak też stało się w moim przypadku i jak mogłam się spodziewać, zaczęły mi się 'pourlopowe', koszmarne sny.
Po krótce tylko napomknę, że dwa dni temu [w mojej głowie] siostra mojego lubego zamieniła się we wredną, knującą spiski wiedźmę, która robiła wszystko by nas skłócić. Ale to nic w porównaniu ze snem z dzisiejszej nocy, w którym główną rolę odegrali.. CYGANIE.
Tak. Sen trwał bardzo długo, a wartka akcja toczyła się przez całą noc, jednakże najważniejsze były wydarzenia końcowe, które rozpoczęły się wielkim festiwalem na jakiejś wyspie w okolicach Tajlandii..
..Krajobraz był przepiękny, lecz szybko został przyćmiony przez bandy cyganów, którzy postanowili zjechać się ze wszystkich stron świata na tak zwany 'FestivaL KULtur'o_O..
.. Nie owijając dłużej w bawełnę, jeden z cygańskich klanów porwał mnie i przez dwa dni więził w pokoju, nie pozwalając na jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym. Najbardziej obleśny był wielki, gruby cygan, który w podartych, wojskowych ciuchach [coś na wzór tych markowych helikontex, tyle tylko, że obdartych i zapewne kradzionych] który pilnował mnie, non stop zajadał się obleśną i tłustą nogą z [chyba] kurczaka..
..Każdej nocy cyganie zwozili masę kradzionych ciuchów i innych staffów z targu, który z okazji festiwalu trwał codziennie i przez cały dzień.
Drugiego dnia, do mojej celi wrzucono kolejną porwaną osobę, która w środku nocy obmyśliła plan ucieczki.  Miałam zrealizować go w środku nocy ale tak się stresowałam, że ostatecznie odważyłam się na ucieczkę w samo południe [co zapewne było jeszcze bardziej głupim i niebezpiecznym pomysłem niż plan 'nocny'].
Ucieczka miała niezwykle abstrakcyjny i nieco 'fantastyczny' charakter, ponieważ przebrałam się w najlepsze ciuchy, które tamci [cyganie] ukradli, wyskoczyłam przez okno i pobiegłam do najbliższej przystani 'Łodzi Weneckich', gdzie, pod pozorem krótkiego rejsu wokół rafy, ukradłam łódkę i postanowiłam przepłynąć nią ocean.. Bardzo szybko coraz większe i coraz bardziej wzburzające się fale zaczęły pochłaniać swym ogromem mnie i moją małą łódeczkę..
.. Tak.. Niedługo potem poczułam pazury kota, który codziennie ok. 6 rano budzi mnie upominając się o śniadanie.. -,-

2013-07-20

ŚLUB PAŃSTWA ADAMSÓW I TURECKI PLAC.

Już dawno nic mi się nie śniło. Być może to z powodu zbytniego przemęczenia, a być może z powodu nadmiaru stresów. Nie wiem, nie ważne..
.. Dzisiaj bowiem przyśniło mi się coś, co stało się zaczątkiem niezwykle owocnej rozmowy z Moim Misiem na temat naszego wspólnego, przyszłego życia.
Otóż mój sen miał dwa wątki. W pierwszym z nich [już mniejsza o to gdzie, czy w jakich okolicznościach - z resztą, nawet tego dokładnie nie pamiętam] zobaczyłam na facebooku zdjęcie dziecka pewnego, mojego byłego i jego dziewczyny. Jako, Że nigdy nie chciał mieć dzieci, nieco mnie to zaintrygowało, toteż przyjrzałam się zdjęciom dokładniej i.. zobaczyłam ich zdjęcia ze ślubu, na których wyraźnie zerżnęli Mój [Tak właśnie Mój, jakże oryginalny!] pomysł na ślub, w którym to mężczyźni mieli mieć czarne peruki, kobiety miały wykreować swój image na Panią Adams, zaś całość wystroju miała przypominać dom Adamsów. Najbardziej zirytowała mnie Panna Młoda, której suknia odzwierciedlała całkowicie mój pomysł, przypominając istną kreację Królowej Elżbiety [choć twarz nadal brzydka, adamsowa], tyle tylko że w różowo-fioletowych kolorach.
Nie pamiętam w jaki sposób dokładnie się to działo, ale wszystko potem stawało się coraz starsze i starsze [było to coś w stylu starzenia się z Atlasu Chmur], skończywszy na tym, że wszyscy się zestarzeli [zarówno oni, jak i jakaś randomowa para z niezwykle brzydkim dzieckiem], a my [ja i Misio] zostaliśmy staruszkami i bez ślubu i bez dzieci.
Drugi sen był jeszcze gorszy. Nie wiem jakim cudem, znalazłam się na środku placu w Turcji, musząc okrywać głowę chustą i udając modlącą się muzłumankę, aby nikt nie dojrzał mojego lśniącego, jasnego blond koloru włosów i mnie tam nie zgwałcił, tak jak zrobili to ostatnimi czasy pewnej Norweżce, w Emiratach Arabskich.
Po modlitwie chciałam jak najszybciej uciec z placu, aby nie przyciągnąć niczyjej uwagi [plac otoczony był tureckimi drzwiami, za którymi z pewnością czyhało zło, lecz któreś z nich musiałam wybrać żeby się w nich schronić przed jeszcze większym złem i bestialstwem]. W końcu wybrałam drzwi, w których ukazały się gołe dziwki [chyba gadałam z Hinduską, ale Polki też tam były], od których dowiedziałam się że tutaj mi nic nie grozi [tu jest bezpiecznie! omg!] ale mam stąd spadać bo to już jest miejsce zajęte. Na początku zrozumiałam przesłanie i wyszłam, lecz gdy zobaczyłam okropnego brudasa, który już się do mnie zbliżał chcąc zrobić mi krzywdę, to nie zważając na nie [na dziwki] otworzyłam jeszcze raz tajemnicze drzwi i wymknęłam się do tureckiego pokoju, w którym odnalazłam schron i gorący prysznic [niezwykle swoisty..], tak bardzo potrzebny mi po długiej ucieczce..
..Zaraz z rana opowiedziałam Misiowi o tych posraństwach, które mi się śniły. On opowiedział mi o swoich [równie dziwacznych!] i zaczęliśmy rozmawiać o tym, gdzie i jak powinien wyglądać nasz ślub [jejku, ale mamy wypasione, mega plany!], co aż zmotywowało mnie żeby zacząć na niego zbierać już od dzisiaj ;)

2013-06-04

Szkolny sen~

Na początek napiszę tylko, że nie mam pojęcia skąd wziął się ten sen.

Razem z kilkoma osobami z mojego starego liceum byłam na czymś w rodzaju zajęć szkolnych (w ciemnym pokoju-,-). Zajęcia prowadziły dwie baby (jedna podobna do Tatiany Okupnik, druga zaś do złudzenia przypominająca właścicielkę mojego mieszkania). Baby o niezdrowych zmysłach - tak można je najtrafniej określić. Wyznaczyły nam one na tablicy projekt, w którego skład wchodzić miały dwa rysunki. Mój Misio pomagał mi zbierać materiały, których zamierzałam użyć, zaś w tym czasie Doris zaczęła się przechwalać swoim rysunkiem, twierdząc że jej jest wspaniały, a mój beznadziejny (no trudno się dziwić, jeszcze prawie nic nie miałam). Zauważyłam, że moja siostra też robiła projekt, ale nie tak jak wszyscy na prostokątnych brystolach, tylko na jakimś takim okrągłym. Chciałam wyciągnąć nową kartkę z worka brystoli dostarczonych przez jedną z prowadzących, jednakże gdy zaczęłam rozrywać worek, to ta do złudzenia przypominająca moja właścicielkę, ze wściekłością w oczach wyrwała mi kartki, mówiąc, że dostałam jedną i jedna ma mi wystarczyć bo te nie są na sprzedaż.. wtf?-,- 
Z pomocą Misia, który dzielnie przytrzymywał mi kredki, na jednym obrazku stworzyłam rower z przyczepką, na której było przyczepionych kilkanaście podobnych rowerów, z podobnymi przyczepkami (nawet w miare zachowałam proporcję, każdy z kolejnych rowerów malując jako mniejszy). Na drugim brystolu tylko zaczęłam tworzyć Ostatnią Wieczerzę, wycinając święte postacie z jakiejś reprodukcji i przyklejając je niedokałdnie klejem. Ale było to nieważne, ponieważ prowadząca (tym razem podeszła do mnie Tatiana) zaczęła wychwalać moje pierwsze dzieło. Poczułam się jak prawdziwy zwycięzca widząc Doris, która pełna 'wkurwienia' bazgroliła po swoim brystolu (haha tak się wywyższała a prowadząca i tak ostatecznie pochwaliła mnie xD). W tym momencie zauważyłam także, że moja siostra zniknęła (bo musiała coś załatwić jak powiedział mi Mati) i Misio przyniósł pozostawioną przez nią pracę, która teraz okazała się wielką, szklaną miską z uszami (coś a'la naczynie do lasagne), na ktorej spodzie moja Sis domalowała kredką, prymitywnie wyglądające oczka i uśmiech.
Nie mam pojęcia co to miał niby być za sen i gdzie miałabym szukać jego źródła, zwłaszcza, że jest kompletnie niepodobny do tych drastycznych i pełnych brutalności snów, które śnią mi się ostatnio (rozrywane klaty badanych w rentgenie kobiet, ect.). Jeśli mialabym obstawiać, to właśnie na sen pełen krwi bym postawiła, ze względu na okropny odcinek Gry o Tron, w którym bestialsko wybito prawie całą rodzinę Starków, co poruszyło mnie do szpiku kości.

2013-05-29

Incepcja - Sen Masakra.

W to oto majowe popołudnie postanowiłam zrobić sobie popołudniową drzemkę. Nie da się zaprzeczyć, że najlepsze sny pojawiają się właśnie podczas takich drzemek. Zastanawialam sie nawet czy mogę sen ten spisać, gdyż jest to jeden ze snów, po których należy zadać sobie pytanie: czy wypada go upubliczniać?. Jako, że był to swoisty 'sen w śnie', a tak owe nie zdarzają się często, postanowiłam go opisać. Kartezjusz tak by zrobił..
..No więc zmorzył mnie popołudniowy sen. Szybko też przebudziła mnie osoba, która jak grzmot pojawiła się w moim pokoju i usiadłszy przy biurku Matiego zalała mnie tysiącem pytań. Nie napiszę jaka to była osoba i nie napiszę jakie pytania mi zadawała - tego robić nie wypada. Napiszę jednak, że rozmawiałam tak z nią chwilkę, przeciągając się łapczywie na łóżku, po czym pełna zmęczenia powiedziałam tej osobie by wyszła, bo idę spać, gdyż powiedziałam jej co chciała wiedzieć. Zamknęłam oczy, położyłam się przyjemnie na boczek i nagle usłyszałam jak ta osoba kładzie się obok mnie. Powiedziałam jej (nadal nie otwierając oczu) coś w stylu, że chyba sobie robi jakieś jaja, po czym ta ugryzła mnie w ucho, mówiąc coś co tak mnie rozzłościło, że otworzyłam oczy i wstałam kierując się zdenerwowanym, szybkim krokiem do łazienki. Probując 'oddać potrzebę', zauważyłam, że ktoś rozpoczał w naszej łazience remont i wszystkie przerwy między kafelkami były pozaklejane kremową taśmą, zaś na podłodze bylo coś klejącego, co przylepiło mi się do skarpetki. Nie widziałam tego dokładnie bo moje oczy nadal były lekko zlepione, toteż zaczęłam je uporczywie trzeć (nie skarpetki, tylko oczy!), myśląc że obraz mi się za chwilę rozjaśni, co oczywiście nie nastąpiło. był to pierwszy moment, w którym przez myśl przemknęło mi, że może to być sen. Gdy wrócilam, ta osoba nadal leżała obok, ja się polożyłam z powrotem, zrobiłam kolejną głupotę z serii 'o tym pisac wstyd' i uświadomiłam sobie już na dobre, że coś mi tutaj nie gra. Uświadomiłam sobie, że to musi być sen, więc nie przejmując się kompletnie osobą obok, zasnęłam znowu. 
Gdy się obudziłam dalej targały mną jakieś dziwne złe przeczucia. Czułam, że to o czym sniłam stało się naprawdę. Dlaczego tak było? O nie! Bo to jest kolejny sen! Usilnie próbując się obudzić (tak bardzo chciałam, a czułam, że nie mogę) w końcu chyba mi się udało, bo zaraz po przebudzeniu sprawdziłam łazienkę (uff, wyglądała normalnie), po czym zaczęłam spisywać ten oto, wstydliwy poniekąd 'sen w śnie'..
.. Być może z perspektywy czytającego, sen ten nie robi wrażenia 'snu masakry'. Ja jednak nadal mam przed oczami słowa mojego Matiego, który opowiadając mi o podobnej incepcji, której doświadczył, wypowiedział słowa, które teraz wydają mi się do cna prawdziwe, a które przedtem zaakceptowałam z dystansem charakterystycznym snom. To uczucie, że mimo, iż chcesz, a nie możesz się obudzić, kotłujące się w twojej głowie czarne myśli, głos podpowiadający Ci, że jesteś w śpiączce i choćbyś nie wiem jak bardzo się starała to i tak się nie obudzisz, wszystko to - dzieje się naprawdę. Wszystko to, podczas incepcji rozgrywa się w Twojej głowie. A jest to niesamowite i przerażające zarazem.

2013-05-28

Bez sensu w ogóle -,-

W parę osób usilnie próbowaliśmy znaleźć schronienie przed szwendaczami. Jeden nawet mnie drasnął w rękę i bałam się, że umrę, ale ktośtam powiedział mi, że od tego się nie umiera. Było parę osób z rodziny i parę znajomych w moim wieku. Wszyscy chowaliśmy się w jakichś starych budach, udając, że nas nie ma, w obawie przed czychającymi na ciemnym dworze szwendaczami, mimo, że tam byliśmy. Byliśmy tuż obok nich, schyleni pod oknem przez które wyglądał żądny mięsa zombie. Jakiś czarny debil zapalił światło powodując niezłą rozpierduchę. Ale ostatecznie wyszło słońce i okazało się, że znaleziono lekarstwo na chodzące zombie, które zniknęły. Gdy się obudziłam, mojego Misia już przy mnie nie było. Pomyślałam, że zaspałam, a Misio zniknął w czeluściach pracy ale znalazłam go.. w kuchni.

2013-05-21

Walking Dead~

W wyniku fazy na ten serial i obejrzeniu trzech sezonów w 3 dni od trzech dni śnią mi się Szwendacze. Tyle tylko, że nie są to zwykli Ded Łokersi, tylko ich zmutowane wersje. Dziś np. byłam zarówno synem Ricka, jak i patrzyłam na niego z boku, podczas jego przemiany w zmutowanego, (w połowie drewnianego!) goryla-,- tiaa i dziwić się, że ludzie mają koszmary..-,-
Ale swoją drogą świetny serial, naprawdę polecam, gdy zaczęłam go oglądać razem z Matim, to tak nas porwał, że zapomnieliśmy o nowym odciku Gry o Tron.

2013-05-06

Majówkowy sen~

Nie napiszę, że byłam pod wpływem magicznego, zielonego środka. Nie napiszę także, że magiczny, zielony środek koił moje zmysły przez 5 dni majowego weekendu. Faktem jest jednak, że sny tego typu nie przydarzają się osobom z trzeźwym stanem umysłu. 
Na początek warto napomknąć, że cholernie boję się horrorów. Diabły, demony - to tematy, których unikam jak ognia, gdyż przeraża mnie sama myśl o nich. Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie przyśniło mi się nic demonicznego, gdyż byłoby to kłamstwem. Jednakże zawsze gdy zdarzył mi się sen tego typu, śniłam pełna strachu i rozpaczy, budząc się w środku nocy niesamowicie przerażona. 
Ale tego majowego dnia stało się inaczej. Byłam w czymś na kształt wysokiej, renesansowej katedry. Nie pamiętam dokładnie, do czego stary, siwy dziadek próbował mnie przekonać, jednak zorientowałam się w pewnym momencie (jak gdyby jakiś cień twarzy bez konkretnego kształtu, wewnętrzny głos mi to podpowiedział), że jest on demonem i nie mogę za żadne skarby go posłuchać. Początkowo dziadek usilnie mnie przekonywał, jednak gdy zczaił, że na dobre odkryłam jego sekret, dziadek zaczął się przemieniać..
.. Całą przemianę pamiętam bardzo wyraźnie, była niesamowicie prawdziwa i trwała, jak gdyby, w spowolnionym tempie. Jego oczy znacznie się powiększyły, robiąc się żarząco niebieskie i kotłujące w środku. Jego postura, zwłaszcza twarz, powiększyły się, robiąc się czarne. Jego usta zamieniły się w przerażający, czarny, wielki otwór pełen okropnych zębów, skierowanych prosto na mnie..
.. Normalnie w takiej sytuacji albo zaczęłabym uciekać w zakamarki nieznanej katedry, czując całkowitą bezsilność, albo zalałby mnie pot i próbowałabym się usilnie obudzić, gdyż był to widok naprawdę przerażający.
Ale wtedy, pierwszy raz w życiu, mając tego typu koszmar, nie poczułam przerażenia. Po prostu patrzyłam jak zamienia się on w diabła (w sumie zastanawiałam się jakim cudem tak straszna kreatura mogła wytworzyć się w mojej głowie) i po prostu poczułam, że muszę stawić mu czoła - skoro pokazał swoje prawdziwe oblicze, muszę go zabić. Tylko tyle.
Nawet nie traciłam czasu na szukanie jakichś narzędzi do walki, tylko po prostu, z ogromną pewnością sibie, zaczęłam go zabijać gołymi rękoma. Czułam, że to iż mu się nie dałam zwieść, obudziło we mnie jakąś magiczną (słabą, bo słabą ale zawsze coś) energię, która wypływając z moich oczu dodatkowo pomagała mi go unieszkodliwić. Zabijałam go jednak gołymi rękami, chwytając głęboko za otwarte usta i rozrywając je od środka. Nie czułam kompletnie żadnego strachu, poza żywym poczuciem niezwykle silnego napierania na jego szczękę, gdyż nie chciała rozerwać się tak łatwo, jak początkowo zakładałam.
Oczywiście udało mi się. Porozrywałam całą jego demoniczną facjatę na strzępy. Gdy jednak go zabijałam, znowu zobaczyłam delikatny cień jakiejś twarzy, która niczym wewnętrzny głos podpowiadała mi, że miałam go zabić, ale tak żeby nikt tego nie widział, bo większość ludzi jest pod wpływem diabła, wobec czego chciałaby powziąść za niego zemstę. I tak rozrywając go (okazał się dosyć słabym przeciwnikiem), zauważyłam najpierw jedną osobę, która uwieczniła ten moment na dwóch zdjęciach, potem drugą, a na końcu trzecią osobę, która także wyjęła kolorowy aparat i cykneła fotę, nim go dobiłam.
Było pewne - jest trzech świadków i cztery dowody zbrodni, które muszę wyeliminować. Świadkowie pojawili się na alei, podobnej do mostu św. Jana w Kłodzku, która wyżłobiła się przez środek wysokiego piętra katedry (choć mogłabym przysiąc, że wcześniej jej nie było, gdyż umiejscowienie jej w tym punkcie przeczyło prawom grawitacji). Wiedziałam, że nie dość, iż świadkowie posiadają dowody mojej zbrodni, to jeszcze nadal są oni opętani przez diabła, toteż musiałam uknuć spisek, aby zdobyć i zniszczyć dowody od każdego z nich osobno.
Pamiętam, że znowu całkowicie opanowana i pewna siebie (zero strachu, tylko misterny plan przejęcia zdjęć zrodzony w umyśle), prawie omotałam pierwszą dziewczynę (wysoką i szczupłą, o czarnych włosach i typowo demonicznym spojrzeniu), która była szczęśliwą posiadaczką dwóch zdjęć. Lecz w tym momencie obudził mnie mój Luby, a że byłam tej nocy z nim pokłócona musiałam zająć się tą sprawą w pierwszej kolejności, toteż sen już do mnie więcej nie powrócił. Ale przemyślenia pozostały do dziś.

2013-04-28

Przypadek? Nie sądzę..-,-

Dziś wyjatkowo chciałam rozpocząć od snu, który opisał mi zaraz po przebudzeniu się mój Luby. Otóż byłam w ciąży i okazało się, że noszę w łonie diabła. Chcieliśmy ten fakt utrzymać w tajemnicy, ale jakimś sposobem o dziecku diabła dowiedziała się mama i siostra mojego Lubego. Po przyjeździe na porodówkę jego mama uknuła spisek, w którego wyniku powiedziano mi, że poroniłam. Tą samą wersję powiedziano mojemu Lubemu, który jednak, przechodząc przez szpitalny korytarz usłyszal rozmowę, z której jasno wynikało, że o tej samej porze, o której ja mam rodzić, ma rodzić także jakaś inna kobieta. Mój Luby wyczuł spisek swojej mamy, więc ta chciała odwołać zaplanowany poród kobiety. Ale on się nie poddał, powęszył trochę i odebrał dzwoniący na recepcji telefon. Okazało się, że dzwoniła ta kobieta, pytając się czy data jej porodu nie ulega zmianie. Luby odparł, że data nie uległa zmianie i udało mu się odebrać jej naszego diabła.
Jako pierwsze nasunęło mi się pytanie: co siedzi w głowie mojego Lubego, że tak drastyczne i wręcz okropne rzeczy mu się śnią? Ale to nie wszystko.
Tej samej nocy sniło mi się nasze wesele. Sen był prawie świadomy, gdyż mogłam nieco zmieniać rzeczywistość. Na początku poszłam z mamą do dwóch kompletnie niedoświadczonych kobiet, sprzedających używaną odzież, by uszyły mi suknię. Ale taki scenariusz mi się nie podobał, toteż przemieniłam je (świadomie!) w profesjonalne krawcowe, które w swoim salonie miały dwie pokazowe suknie, uszyte przez siebie. Na tym etapie świadoma zmiana rzeczywistości się skończyła i stanęłam w białej sukni przed limuzyną. Była nią nowiuteńka BMW z trzema rzedami siedzeń (wiem, że tak wielkich nigdy nie produkowano, ale jakoś we śnie nie przyszło mi to do głowy). Od razu ucieszyłam się, że dzięki tak dużej ilości siedzeń w limuzynie zmieści się nie tylko para młoda, ale także rodzice. Wtem pojawił się tato mojego Lubego, który stwierdził, że nie będzie jechał z nami, skoro ma własny, wypasiony samochód. Wyszło więc na to, że do ślubu będziemy jechać (marnym w porównaniu z limuzyną) BMW E90. 
Zaraz po tym, obudził mnie silny uścisk mocnych dłoni. Wtulona w ciepłe, pachnące ciało Misia poczułam się niezwykle błogo. Jednak nie trwało to długo, gdyż chwilę później zaczęliśmy opowiadać sobie swoje sny. 
Oboje nie potrafimy powiązać ich w żaden sposób ze zdarzeniami z dnia poprzedniego. Nie wiemy też jakim cudem, tak dziwaczne rzeczy mogły się wytworzyć w naszej głowie. Czy jednak był to przypadek? Nie sądzę..

2013-04-03

Lektor bez Lektora..~

Wieczorem, oglądałam razem z Miśkiem film, który bardzo mnie poruszył. Oczywiście, oglądałam już wiele podobnych filmów, ale ten, 'Lektor' (z Kate Winslet, która z resztą dostała za swoją rolę Oscara), w znaczny sposób wpłynął na sny, które miałam tej nocy. A zaczęło się tak:
Znalazłam się w świecie, który stanowił mieszankę Atlasu Chmur i Avatara. Razem z całą rodziną starałam się przystosować do nowych, panujących w tym miejscu warunków. Była to niby Pandora, ale pokryta śniegiem i uzbrojona w straszliwe, białe stwory, które rozszarpywały swoje ofiary na kawałki (w sumie teraz dochodzę do wniosku, że kojarzyły mi się ze zmutowanymi niedźwiedziami polarnymi z Lostów). Dlatego też musiałam się schować na śniegu, pod białą płachtą, żeby potwory polowały i rozszarpywały kogoś innego. 
Za pierwszym polowaniem mi się udało, ale za drugim mama dała mi mojego braciszka, którego strasznie ciężko było utrzymać, w stu-procentowym milczeniu pod płachtą, podczas polowania potworów. No i (prawdopodobnie przez to, że wyczuły jego strach i wiercenie się) kapnęły się, że jestem z bratem pod płachtą i kiedy już myślałam, że zostanę rozszarpana na strzępy, to one zaniosły mnie do swojej królowej, która powiedziała, że wcale nie chce nas zabić (nie, jasne, a chwilę wcześniej widziałam jak jej potwory rozszarpują inne osoby pod płachtami), tylko chce lekarstwo bo jej lud wymiera, a ona ma migreny.. LOL.
Potem przeniosłam się do jakichś pomieszczeń, całych zielonych (bez kitu, jak bunkry w Lostach, tylko, że całe zarośnięte bluszczem i innymi dzikimi roślinami, które świeciły jak te na Pandorze), w których byli inni ludzie (którzy zdawali się być całkowicie bierni na mój los i w ogóle nie reagowali) i jakieś dzikie czarne, zmutowane pumy, które mnie atakowały. Tym razem byłam pewna, że zginę, ale okazało się, że jak próbowałam odepchnąć (w ostatnich machaniach rękami) pumę, to rzuciłam nią tak, jak plastikowym klockiem o ścianę, na drugą stronę pomieszczenia..
.. Stało się jasne, że zaczęłam mutować, przez wpływ jaki na mnie wywarła biała królowa i zamieniałam się w coś wielkiego i silnego, z tak naprawdę, nie do końca wyjaśnionych przyczyn. Dlatego byłam taka silna i wiedziałam, że i tym razem nie umrę..
.. W tym momencie obudził mnie Misiek i uświadomił mnie, że budziki mi znowu nie zadzwoniły i zaspaliśmy. To był tylko poczatek późniejszych porażek dnia, bo okazało się, że mój telefon w nocy wyzionął ducha i na dobre zakończył swój żywot Majkowego Telefonu. Beatka Miśka też się zbuntowała i pod eskortą holowniczą wylądowała w warsztacie. Co więcej jeden z moich wykładowców dał mi do zrozumienia, że bez makijażu nie powinnam pokazywać się ludziom, a na koniec (Ja i Misiek) kompletnie popsuliśmy sobie nawzajem humory, naszym zdegustowaniem  dzisiejszymi wydarzeniami.
W woli wyjaśnienia tytułu: 
Jak pewnie zdążyliście zauważyć, w moim śnie ani razu nie pojawiło się odniesienie do owego 'Lektora', o którym tyle jęczałam na początku moich bazgrołów. Budząc się, jednak, mimo braku jednoznacznie widocznych przesłanek, czułam, że cały ten mój porąbany sen, to wynik nieszczęśliwie zakończonej miłości, jaką widziałam (i przeżywałam!) oglądając ten film.

2013-03-14

Koszmary x3!-,-.

Ostatnio śnią mi się same koszmary.. Diabeł, który opętuje mojego dziadka, który wcale nie jest moim dziadkiem, zabijanie i przemiana w Jacka Sparrowa i walka z jakimiś, niebieskimi orkami, którzy na arenie próbują wyrwać mi ręce, Ex ze spaloną facjatą, po operacji zmiany twarzy na twarz mojego Misia, pieprzący jakieś kompletne bzdety.. Ostro posrane jednym słowem.-,-

2013-03-10

Izraelskie Imperium.

Lecę z mamą i babcią samolotem. Ale to trochę dziwne, bo widzę każde podejście do lądowania z perspektywy pilota, mimo że wiem, iż nie kieruję samolotem. Za plecami słyszę krzyki i wrzaski mojej mamy, która jest przekonana, że się za chwilę rozbijemy na oceanie. No i widzę, że samolot próbuje wycelować w jakąś wysepkę, ale nie może. Na szybko układam sobie plan, jak wydostać się z tonącego samolotu, bo oczywiście moja mama zaczyna panikować..
... No i stało się. Usłyszałam (i zobaczyłam) jak samolot wbija się w wodę i zaczyna tonąć. Od razu udało mi się wydostać. Pierwsze co chciałam zrobić, to ratować moją rodzinę, więc przedarłam samolot na pół i opłukałam wnętrze każdej połowy, żeby wszystko z niej wyleciało (co dziwne, samolot stał się wtedy bardzo lekki). Ale ani mojej mamy, ani mojej babci tam nie było..
.. Zaczęłam krzyczeć, płakać i rozpaczać szukając po okolicy części samolotu (zapomniałam nadmienić, że na otoczenie składały się kamienie i maleńkie wysepki, na płytkiej wodzie). Nagle na jednej z większych wysepek zobaczyłam całą rozwaloną i płonącą część samolotu (czyli okazało się, że nie opłukałam całego, a tylko jego część). Oczywiście zaczęłam rozpaczać, kiedy na horyzoncie zobaczyłam nadzwyczajnie dobrze zaopatrzone ekipy ratunkowe..
.. Byłam na terenie Izraela. Pamiętam jeszcze jak nowoczesne były wszystkie skutery wodne, którymi po mnie przyjechali. Były żółte i dwustronne, więc gdy ktoś ogłosił koniec poszukiwań, to jedna z osób szybko odwróciła swój skuter wodny na drugą stronę i popędziła, zostawiając tylko szlaczki na wodzie..
.. Nie wiem jak dokładnie znalazłam się w jednym z miast Izraela, ale, o ile nie była to stolica, to musiało to być jakieś duże i bardzo nowoczesne miasto, w którym wszystko było innowacyjne, od budynkow, po niespotykane samochody. W nim wiele się wydarzyło..
.. Najpierw znalazłam się przy jakimś murze: granicy izraelsko-pakistańskiej (Tak! W moim śnie Izrael graniczył z Pakistanem! - ale nie wiem, dlaczego nie wydawało mi to się wtedy dziwne), przy której jakiś spec z Izraela (chyba polityk) zaczął mi opowiadać jaką świetną dziurę zrobili w murze, dzięki czemu z Pakistanu będzie przepływać do Izraela ropa i nikt już nie będzie pomijał Izraela. Wychyliłam się za mur i rzeczywiście zobaczyłam jakieś polityczne rozmowy muzłumańskich kobiet z zakrytymi twarzami. Później wróciłam do centrum miasta (choć nie wiem dokładnie jak) i w jakiejś szkole (przypominała trochę nowoczesny budynek biurowy, ponieważ korytarze były bardzo wszechstronne, zaś przy drzwiach i na ścianach nie było żadnych tablic informacyjnych - wszystko w stonowanym, szarym kolorze) zobaczyłam moją ciocię, która przyjechała tam, żeby. jak powiedziała, zrobić sobie doktorat z medycyny. 
..Opowiedziałam jej o katastrofie samolotowej, więc zaprowadziła mnie do swojego męża (pojawił się w moim śnie chyba tylko dlatego, że jest algierczykiem i pasował do orientalnego otoczenia), ale w drodze przez szkolny korytarz dowiedziałam się, że moja mama i babcia nie zginęły w katastrofie, tylko zostały zabrane przez drugą, oddzielną ekipę ratowniczą, która była czerwona i złożona w większej mierze z dużych, czerwonych motorówek, a nie z żółtych skuterów wodnych. Kiedy dotarłyśmy to oczywiście byłam zapłakana bo opowiadałam o rodzinie, więc ciocia nakazała wujkowi zabrać mnie do toalety. Jak poszliśmy, to toaletę otworzyła jakaś policjantka, mówiąc że chyba sobie zdajemy sprawę, że kibel jest płatny. Ciocia chciała zapalcić ale powiedziałam, ze dam sobie radę. Poszłam do kibla i po wyjściu z niego, olałam ciocię i wujka i uciekłam, żeby nie płacić. Udało mi się bezpiecznie opuścić mury szkoły..
..Zaczęłam więc szukać jakiegoś schronienia i wtedy uświadomiłam sobie, że przez żydowskie stereotypy dotyczące Polaków, mogę być zadźgana za pierwszym, lepszym rogiem, jeżeli komuś zdradzę swoją narodowość. Ale wtedy, za szkołą, usłyszałam trzech polaków, którzy zaczęli uciekać, gdy ich zawołałam. We trójkę mieli jakieś stare, wypłowiałe, jednakowe żółte plecaki i kiedy ich dogoniłam, okazało się, że też szukają schronienia i nie mają pieniędzy. Całe to zajście zauważył jakiś starszy mężczyzna, podszedł i w przerażający sposób zaczął wrzeszczeć, że nie możemy na głos, w tym miejscu, gadać po polsku, a jeden z gości z plecakiem, odpowiedział mu na to, że może dałby mu swoje spodnie. Co jeszcze dziwniejsze ten zdjął spodnie, zostając w samych gaciach, rzucił chłopakowi i udał się w stronę samochodu. Jak to zobaczyłam, to podbiegłam do niego i zaczęłam pytać, czy nie ma jakichś zbędnych pieniędzy, a ten zaczął krzyczeć na mnie, dlaczego nie chcę pojechać do domu. Powiedziałam mu, że mogę jechać do domu, ale tylko jeśli zapłacę ileśtam tysięcy izraelskich pieniędzy, bo moja wolność, z powodu rozbitego samolotu, na ich terenie, kosztuje..
.. W tym momencie obudziło mnie głośne wejście do domu mojej współlokatorki i nie wiem jak skończyłaby się ta historia, ale zastanawiam się czemu nie udałam się do ambasady i po przeanalizowaniu faktów, wydaje mi się, że sen musiał być w jakimś stopniu reakcją na film 'Taken 2', gdzie scenerią był orientalny Istambuł.

2013-03-08

Co noc, to gorzej.

Dwie noce pod rząd mam koszmary. Jednej nocy śni mi się jakaś nieuleczalna choroba, przez którą na całej twarzy pojawiają się symetryczne, różowo-czerwone kropki, innej nocy HIV i tajemnicza choroba Matiego i jego babcia, która dając mu tajemnicze skierowanie, każe mu robić tajemnicze badania.. aż strach opisywać dokładnie.

2013-03-06

Skutki spóźnionej wypłaty?

Dzisiaj śniło mi się, że koniecznie chciałam iść z Moim Matim do fryzjera. No i poszliśmy. Jakaś babka siedząca na krześle, w jakiejś hali, przypominającej po trochu szkolny korytarz, a po trochu korytarz XX-latki, wyciągnęła kolorowe warkoczyki, w koszu wiklinowym. Powiedziała, żebym sobie wybrała ile chcę i jakie chcę, po czym, ja powiedziałam, że chce 7,a ona zaczęła mi je robić i powiedziała: 'To będzie 22 zł'. Nadstawiła koszyczek (również wiklinowy, ale inny niż ten z warkoczykami) pod rękę Mateusza, a Ten sprytnie wyłapał z niego parę monet, po czym wrzucił z powrotem, udając, że dokonuje zapłaty. 
Niestety nie pozostalo to niezauważone i nagle pojawiła się cała masa napakowanych gości, którzy wyglądem przypominali dziwkowych alfonsów. Zaczęli targać Matiego, a ten zwrócil się w moja strone i powiedział, że źle obliczył i pomylił się w obliczeniach. Wtedy krzyknęłam: Panowie spokojnie, ja zapłacę za warkoczyki bo akurat dzisiaj już za coś płaciłam kartą, tylko muszę wyciągnąc pieniądze z bankomatu'. No więc poszłam do bankomatu, zaczęlam szukać mojej karty debetowej i nigdzie! Dosłownie nigdzie (przeszukałam nawet torebkę) jej nie było! Wróciłam, żeby coś ściemnić tym zrytym gościom, że bankomat był nieczynny, czy coś, ale jak wrócilam, to zobaczyłam, że baba z 'pseudo salonu' doczepiła mojemu Matiemu kolorowe (strasznie wiesniackie) warkoczyki, bo jak powiedziała: 'Żeby się zabezpieczyć'. 
Niepamietam gdzie dokładnie poszłam, ale wiem, że weszłam do jakiejś salki i z prawdopodobnie dwiema osobami nieokreślonej płci (generalnie w ogóle nie moge okreslić kim były, choć mogła to być moja mama albo babcia) próbowałam opracować plan ucieczki. Nie wiem czy w końcu nam się udało, ale jedyne co pamiętam dalej, to słowa jednej z tych osób (teraz jestem już prawie pewna, że to była moja mama albo babcia): 'Nie dasz rady się przebić. Obstawili wszystkie wejścia, a nawet jak ominiesz tych ze środka, to jeszcze jeden czeka na Ciebie na zewnatrz'..
.. Obudziłam się i zastanawiam się, czy przyczyna pomyłki w obliczeniach Mateusza i całej późniejszej akcji z mojego snu, to wynik wypłaty, z ktorej zapłatą spóźnia sie zarówno mój, jak i jego szef-,-

2013-03-05

Reakcja na film.

Dzisiaj śniło mi się, że jakiś gościu (Meksykanin - boss narkotykowy i ćpun) chciał mnie zabić, ale to ja (wraz z jakimś nieokreślonym wspólnikiem - tak, dosłownie nieokreślonym, bo nie potrafię powiedzieć kim był ani kogo mi przypominał ów wspólnik) go zabiłam, w jakimś dziwnym pomieszczeniu, wyglądającym jak schody ewakuacyjne w bogatym hotelu wyposażonym w windy, zajebistym karabinem maszynowym. Zapewne była to reakcja na pewien serial, o chemiku, który po odkryciu, że ma raka, postanawia zarobić na rodzinę i zostaje królem ćpunów, wytwarzającym w 99,1% czystą amfę. Tam, w podobny sposób chemik wraz ze swoim wspólnikiem rozwalił meksykańskiego narkomana, chociaż działo się to w zupełnie innej scenografii. Pamiętam też kolor zielony ścian.-,-
I jeszcze widziałam jak pracownicy z Matiego firmy zawierają umowy z klientami, których niby pozycjonując, tak naprawdę nie pozycjonują. Widziałam komputer z klientami Moniki. Chyba Moniki.