Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filozoficzne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filozoficzne. Pokaż wszystkie posty

2016-03-15

Atheist In A Foxhole – David Rönnegard


 
Witam w 2016. W woli wyjaśnienia; Szykowałam się od początku roku aby dodać tłumaczenie  Can Wisdom Be Taught? Dallasa Willarda, jednakże mimo szczerych chęci, translacja tego tekstu ciągnie mi się jak flaki z olejem. Aby jednak zachować pozory płynności w publikowanych postach postanowiłam dodać coś przetłumaczonego w międzyczasie – Tekst tłumaczyło mi się (jak na moje wątpliwe translatorskie umiejętności) bardzo szybko i przyjemnie. Jedyne co mi wyraźnie nie gra to tytuł - jakoś nie mogłam znaleźć dobrego odzwierciedlenia znaczenia wyrazu Foxhole ['okop' w ogóle mi nie spasował], dlatego też zainteresowanych odsyłam do oryginału (link umieszczony pod tłumaczeniem).

Ateista w Lisiej Norze – David Rönnegard

[Atheist In A Foxhole –  David Rönnegard ]


David Rönnegard pyta, w jaki sposób oddani ateiści skonfrontowani ze śmiercią mogą znaleźć pocieszenie.

Jestem świeckim w poglądach filozofem. Wiara nie jest cnotą, którą posiadam. W szczególności nie wierzę w roszczenia wiedzy na temat egzystencji czy woli Boga. Jako ateista i humanista, moje podejście do życia zostało ugruntowane na racjonalnych myślach i dowodzie empirycznym. Uważam śmierć za koniec naszej świadomej egzystencji i we wszelkim znaczeniu, że życie może zamieszkiwać w człowieku.

Publiczna refleksja nad życiem odbywa się często w strachu, lecz rzadko kiedy, w obliczu śmierci. Ja znajduję się w tej drugiej, uprzywilejowanej, lecz nie do pozazdroszczenia pozycji. Zostałem właśnie poinformowany, w wieku 37 lat, iż jestem w czwartym stadium raka płuc. Ateizm i wieść o zbliżającej się czyjejś śmierci wydają się być szczególnie niefortunną kombinacją. Gdzie niewierzący filozof uzyska pocieszenie? Co zapewnia znaczenie przeżywanemu życiu i akceptację przewidzianego losu?

Nie mając nigdy skłonności ku nadprzyrodzonemu, religia nigdy nie jawiła mi się jako wiarygodna czy też jako źródło komfortu. Wiadomości o zbliżającej się śmierci nie zachęciły mnie do chwycenia się fałszywego pocieszenia, choć pocieszenie jest bardzo potrzebne. Przeciwnie, moja obsesja śmierci była dotychczas łagodzona przez sokratejską definicję filozofii, jako procesu przez który dochodzi się do zaakceptowania swojej własnej śmierci. Teraz, skonfrontowany w młodym wieku ze skończoną naturą życia, zastanawiam się czy wystarczająco przesunąłem się wzdłuż tego procesu akceptacji, który jest niewzruszenie bardzo osobisty.

Filozofowie często są ukazywani karykaturalnie, jako zmagający się z wielkimi pytaniami, w szczególności z tymi dotyczącymi sensu życia, ale rzadko kiedy widziałem taką kwestię zmartwień pośród profesjonalnych filozofów, nie inaczej niż podczas przelotnych rozmów z kolegami po kilku piwach.

Kilku myślicieli nagiętych nie-religijnie próbowało odpowiedzieć na pytanie o sens prosto z mostu. Być może jako obecni, niezależni filozofowie posiadają oni milczące zrozumienie dla faktu, iż znaczenie życia czy wartość jest osobistą wyprawą; lecz większość z filozofów, których znam również nie wydaje się spędzać zbyt wiele czasu nad rozważaniem sensu swojego życia. A więc jeśli filozofowie pośród nas tego nie robią, to kto? To temat tabu świeckiej myśli. 

Będąc kształcony w tradycji filozofii analitycznej, nie uważam siebie za obciążonego bogatą historią myśli o sensie życia. Do niedawna była zadziwiająco nieobecna w literaturze analitycznej, zaś niedawny wkład skoncentrował się na rozwijaniu 'sensu życia': to jest, większość wysiłku została wpakowana w zrozumienie znaczenia 'sensu', jak również osiągnięcie lepszego osadzenia pojęcia 'życia'. 

Słowa Bertranda Russella iż 'wszystko jest niejasne w stopniu którego sobie nie nie uświadomisz, dopóki nie spróbujesz tego doprecyzować' przekazują godną podziwu ambicję klarowności tradycji analitycznej. Lecz szczerze mówiąc, nic z tego nie jest zbyt przydatne do indywidualnych zmagań ze śmiertelnością w poszukiwaniu sensu. Jest to zarówno zbyt abstrakcyjne by być zrozumiałe dla niewtajemniczonych , jak i zbyt rozdzielne od sentymentu by być osobistą wskazówką. Egzystencjalna tradycja filozofii kontynentalnej dowodzi bardziej wnikliwie: Egzystencjalizm podkreśla subiektywną naturę bycia; to jest, esencję tego, jak to jest być nami. Przybliża nas do rozważań czym jest to co wartościowe, co ma zasadnicze znaczenie dla kształtowania sensownego życia dla nas samych, realizujących te wartości. Tak powiedziane, dla egzystencjalistów 'sens' (a stąd też 'sens życia') jest przede wszystkim opisem, aniżeli zapisem normatywnym.

 

GODZENIE SIĘ Z LOSEM

 

W tej próżni, religia w znacznej mierze rościła sobie monopol na opisowy sens życia i śmierci. Tutaj sens jest jest dostarczany przez Credo, często z ostateczną obietnicą ucieczki przed śmiercią w ogóle. (Dla przykładu, Jan 11:25: ''Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie.'') Ludzkie pożądanie religii ufundowane jest częściowo na strachu przed śmiercią i jej pocieszeniu poprzez wiarę w życie ostateczne.
 
Jednakże, pocieszająca koncepcja życia po śmierci jest zadziwiająco mało prawdopodobna by była prawdziwa i jest niepotrzebna. Nie sądzę że śmierci należy się lękać, ponieważ patrząc prosto w jej oczy, zauważyć można, iż jest tym samym co cisza z której przychodzimy. Ponadto, bez życia po śmierci powinniśmy lepiej wykorzystać czas, który mamy teraz – długość czasu, która jest w dużej mierze nieznana dla większości z nas. Stąd też nasze lęki powinny albo marnować ten czas, albo nie mieć go wystarczająco.

Perspektywa niereligijna nie niesie obietnicy nieśmiertelności, lecz zapewnia pewną ulgę. Dla przykładu, nie mam poczucia iż jestem niesprawiedliwie cierpiący. Nie zastanawiam się co uczyniłem, że na to zasłużyłem – I z pewnością nie sądzę, iż ktokolwiek inny bardziej na to zasługuje. Chociaż, pewnie są tacy, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nikt nie wręczył mi tych kart i stąd też, nie mam potrzeby marnować kapitału emocjonalnego na rozważania niesprawiedliwości mego losu. Po prostu miałem pecha w złośliwej mutacji loterii.

Ludzie religijni mówią czasami że nikt nie jest ateistą w okopie (przypuszczalnie odnosi się to również do jam nowotworowych) – domniemanym jest że 'Ci małej wiary' będą chwytać się pocieszenia poprzez, odrzucany dotychczas, nadprzyrodzony system przekonań ponieważ ich los się odwrócił. Lecz gdyby pobożne życzenia były takie proste, to, po prostu, życzyłbym sobie aby nowotwór zniknął – to wydaje się być oczywistym podejściem życzeniowym.

Podejście humanistyczne stroni od nadprzyrodzonego, odcina aleję 'życia po śmierci' i utrzymuje nas zakorzenionych w tworzeniu najlepszego tego jednego życia, które wiemy że mamy. Haczyk tkwi w tym, iż czasem nie dostajemy tyle lat na ile liczyliśmy (nie wspominając już o życiu po śmierci). Chciałbym móc powiedzieć coś pocieszającego; ale być może jest to część ontologicznego pocisku humanistów, że ktoś w tym momencie musi zostać mocno trafiony.

 

WYTRZYMAŁOŚĆ UCZUĆ

 

Nie mając nic do stracenia jesteś niezwykle świadomy tego, czego nie chcesz nigdy stracić. Stajesz przed takim życiem, które może przynieść Ci tylko wiadomość o śmierci. Moja pielęgniarka ma wytatuowane wzdłuż wewnętrznej części przedramienia napis 'przeżywaj życie jakbyś miał dziś umrzeć, kochaj jakbyś miał żyć wiecznie.' Życie w teraźniejszości staje się dużo łatwiejszą do zrealizowania receptą, gdy wiesz że będziesz mieć mniej danego czasu. Znaczenie tych których kochamy również zostaje bardziej podkreślone, a względna nieistotność kwestii finansowych zostaje gruntowana. Posiadam luksus mówienia tego po części dlatego, iż żyję w Szwecji, gdzie, dzięki powszechnej opiece medycznej, moje sporych rozmiarów rachunki za usługi lekarskie nie mają znaczenia. Ale niezależnie od tego, pieniądze mają ograniczone zastosowanie jeśli nie możesz ich wydać. Bez materializmu przysłaniającego widok, nasze niematerialne wartości stają się bardziej wyraźnie.

Dla większości ludzi życie jawi się jako ukierunkowana do przodu projekcja aniżeli odliczanie. Lecz obie perspektywy są potrzebne. W pewnym momencie w naszym życiu pojawia się horyzont i musimy zadać sobie samym następujące pytanie: spoglądając w lusterko wsteczne, jak czuje się z tym co za sobą pozostawiam?

Rozróżnienie pomiędzy 'obiektywistyczną' i 'subiektywistyczną' koncepcją sensu życia zależy od tego czy cokolwiek poza osobistym postrzeganiem wartości jest cenne. Poglądy religijne, w których wartość jest zewnętrznie narzucona przez bóstwa, są wyraźnie obiektywistyczne, podczas gdy poglądy humanistyczne, zakorzenione w myśli o człowieku, dążą do subiektywizmu. Nie sądzę, aby było tu cokolwiek wartościowego, poza subiektywnym odbiorem wartości, ponieważ wartość to stan umysłu, który wymaga podmiotu, który wartościuje. Niemniej jednak można tu znaleźć miejsce dla uczuć, które wszyscy uznajemy za cenne. Skończoność życia pomaga nam dostrzec tę wartość.

W odniesieniu do życia jako ukierunkowanej do przodu projekcji, życie pobłażania sobie nie wydaje się być nierozsądne, ale to co wartościujemy w danym momencie może nie wydawać się tak ważne, widziane w kontekście skończonego życia. Będąc zmuszonym do patrzenia przez lusterko wsteczne, życie pobłażania sobie jest tym co już się miało. Co wtedy pozostaje z wartości dającej poczucie życia przeżytego w pełni? Czym są uczucia które wytrzymują?

Tak jak ja to widzę, tymi uczuciami są drogie nam wspomnienia, które wytrzymują próbę czasu; radość ponad chwile dzielone z z tymi, których kochamy; duma ponad rozpoznane osiągnięcia. Trudno jest znaleźć słowa na takie stany umysłu, ale zawierają one świętość. Mówi się iż filozofia zaczyna się tam, gdzie kończy się religia, ale w tym przypadku, możliwe że poezja zaczyna się tam, gdzie kończy się filozofia analityczna. Precyzja konceptualna może potrzebować ustąpić miejsca językowi bardziej odpowiedniemu dla uczuć.

To co powoduje powstanie wytrwałego uczucia może także różnić się między nami, lecz moje nowe krótkowzroczne okulary sugerują mi że będą one wypływać z wydarzeń, które dotknęły życie innych. Gdy takie uczucia są współdzielone, żyją w tych, którzy pozostają z tyłu. I tak oto pogoń za nieśmiertelnością humanistów nie jest cielesna. Przeciwnie, może przybierać różne formy, które dotykają życia, takie jak przyjaźnie, które utrzymujemy, dzieci które rodzimy, przedsiębiorstwa które otwieramy i książki które piszemy; w istocie, ślady które za sobą zostawiamy.

Życie przeżyte w pełni to w dużej mierze życie przeżywane poprzez innych. Choć jesteśmy żywi to inni dostarczają nam sensu poprzez bycie obiektami naszego uczucia. Gdy my jesteśmy martwi, my dostarczamy sensu innym poprzez kontynuację bycia obiektami dla nich. Świadomość śmierci podkreśla tę wytrzymałość uczuć i pokazuje nam co głęboko cenimy. Przez implikację, wiara w życie po śmierci, która stanowi zaprzeczenie śmierci, może utrudniać taki wgląd.

© Dr David Rönnegard 2014

David Rönnegard uzyskał doktorat z Filozofii w Londyńskiej Szkole Ekonomii i jest pracownikiem naukowym oraz nauczycielem społecznej odpowiedzialności biznesu w Sztokholmie.

Cardiff, 03.2016,
Tłumaczenie: Mayosophy.

Link do oryginału: https://philosophynow.org/issues/105/Atheist_In_A_Foxhole

2014-06-28

Próba zrozumienia czym jest DŻIHAD - Krótki esej katolika.


PRACA ZALICZENIOWA Z FILOZOFII RELIGII - Próba zrozumienia czym jest DŻIHAD - Krótki esej katolika.


WSTĘP


Czym jest religia? Na ogół tłumaczy się religię jako system wierzeń, przekonań, czy relację pomiędzy sferą sacrum, a sferą świecką i społeczeństwem1. W moim jednak przekonaniu religia jest to niezwykle silne zjawisko, które góruje nad cywilizacją i wyznacza jej kierunki oraz cele. Religia nie jest czymś jednorodnym, rozumianym tak samo przez każdego człowieka. Jednakże mimo różnych jej 'rodzajów', każda (na pozór inaczej rozumiana) potrafi zainspirować (pokierować czy nawet zmanipulować) do działania o tym samym charakterze każdego, kto wpadnie w jej sidła. Właśnie dlatego termatem mojej pracy postanowiłam uczynić niezwykle ważne pojęcie, które wchodzi w skład religii obcej kulturze, w jakiej się wychowałam, a mianowicie 'Dżihad', którego rozumienie jest często obiektem sporów i odmiennych interpretacji.

DŻIHAD – Spór o definicję


Już przy pierwszych próbach definicji napotkałam problematyczne rozbieżności. Bowiem wedle niektórych, Dżihad oznacza „świętą wojnę” (co jest właściwie najbardziej rozposzechnioną definicją wśród europejczyków), natomiast wedle innych, pojmować go należy jako „zmaganie lub walkę, którą należy podjąć w celu zwyciężenia ziemskich namiętności”2. Autorka takiej definicji pisze ponadto iż „Funkcjonujące w świecie zachodnim tłumaczenie 'święta wojna' jest ze wszech miar błędne”3. Pewnym jest jednak że Dżihad, to określenie na praktykę, która jest znamieniem religii wschodu – Islamu – do niedawna czymś orientalnym i okrytym tajemnicą dla Zachodniego świata, korzeniami zrośniętym z chrześcijaństwem.

Właśnie dlatego ja, wychowana od małego w wierze rzymsko katolickiej, przy badaniu tego spornego pojęcia (przyp. Dżihad), postanowiłam odwołać się do źródeł samego Islamu. Nie będę jednak streszczać całej historii Mahometa, który w 622 r.n.e uciekł z Mekki do Medyny, czy opisywać czym dla muzłumana jest Koran, Allah itd., gdyż jest to wiedza, z którą (wedle standardów przyjętych przez naszych, polskich Ministrów Edukacji) każdy uczeń szkoły podstawowej ma obowiązek się zapoznać. Jak na studentkę filozofii przystało, pierwszą księgą po jaką sięgnęłam był właśnie Koran.
Na początek nadmienię ciekawostkę (Nie mogę sobie przypomnieć gdzie zasłyszaną), wedle której czytanie Koranu w języku innym niż arabski nie oddaje prawdziwych słów Allaha i tylko czytając w tym właśnie języku i wypełniając słowa Koranu, można z czystym sumieniem określać się jako prawdziwy wyznawca wiary muzłumańskiej. Ze względu jednak na nieznajomość języka arabskiego, a także wątpliwego źródła owej ciekawostki, ominę ją w tej pracy szerokim łukiem i wesprę się na przekładach przełożonych na język ojczysty.

Oto cytaty, najbardziej według mnie pomocne, które odnalazłam, wczytując się w Koran:

48. Zwycięstwo – Al-Fath


A ten, kto nie wierzy w Boga i Jego Posłańca - My, zaprawdę, przygotowaliśmy dla niewiernych ogień płonący!
Tacy są ci, którzy nie uwierzyli, którzy odsunęli was od świętego Meczetu i którzy powstrzymali zwierzęta ofiarne, aby nie mogły przybyć na swoje miejsce. I jeśliby niewierni - mężczyźni i kobiety, których wy nie znaliście i mogliście ich podeptać, tak iż spadłoby na was z ich powodu przewinienie, zupełnie nieświadomie - a Bóg wprowadził do Swego miłosierdzia, kogo chce - jeśliby oni się jasno oddzielili, to wtedy ukaralibyśmy tych spośród nich, którzy nie uwierzyli, cierpieniem bolesnym.
Muhammad jest posłańcem Boga. Ci, którzy są razem z nim, są gwałtowni wobec niewiernych, a miłosierni względem siebie. Widzisz ich kłaniających się, wybijających pokłony, poszukujących łaski Boga i Jego zadowolenia. Ich znamię jest na ich twarzach, od śladów wybijania pokłonów. Taka jest ich przypowieść w Torze i taka jest ich przypowieść w Ewangelii: "Są oni jak ziarno zasiane, które wypuszcza kiełek i wzmacnia go, i staje się twardy, i trzyma się prosto na swoim źdźble, wprawiając w podziw siewców" - to, żeby przez nich doprowadzić do wściekłości niewiernych. Bóg obiecał tym spośród nich, którzy uwierzyli i pełnili dobre dzieła, przebaczenie i nagrodę ogromną.4
W powyższych cytatach niestety nie znalazłam tak poszukiwanej, dosłownej definicji Dżihadu, zaś moja interpretacja powyższych fragmentów skłaniała się ku świętej wojnie, chociażby ze względu na takie słowa, jak 'gwałtowni wobec niewiernych'. Szybko jednak zorientowałam się, iż Księga ta pisana jest językiem dawnym i metaforycznym (Jak każda Święta Księga największych religii na świecie – również Biblia Chrześcijan). Zaczęłam więc wspinać się na filozoficzną górkę, na której nic nie jest dane wprost. Oczywiście małostkowym i przewidywalnym byłoby ze strony katolika szukać interpretacji słów zawartych w Koranie u katolickiego księdza, toteż postanowiłam posłużyć się słowami Imamów, przewodników duchowych muzłumanów.
Być może jednak, wykazałam się ostatecznie pewną małostkowością (Choć naprawdę nie było to moim zamiarem!), odnajdując jedynie internetowe źródła ich wypowiedzi, jednak z względu na brak znajomości w kręgach kultury muzłumańskiej, a także kilkaset kilometrów dzielących mnie od najbliższego meczetu, czuję się poniekąd usprawiedliwiona.

Z pierwszą pomocą przyszła strona www.muzlumanie.com, którą gorąco polecam jako pierwsze i najbardziej podstawowe źródło informacji każdemu, kto po raz pierwszy chciałby się zagłębić w tę religię. Otóż na owej stronie znalazłam, niestety tylko z pozoru, zadowalające rozumienie słowa Dżihad: „Bardzo często, kiedy mowa o islamie, słyszy się słowo dżihad w znaczeniuświęta wojna”. Dżihad ma jednak w języku arabskim dosłowne znaczenie: „dokładanie starań, podejmowanie wysiłków[]. Terminem tym określa się w islamie wysiłki i starania na „ścieżce Boga” w celu ustanowienia w świecie panowania dobra i sprawiedliwości, a wykorzenienia zła i ucisku, a zatem także wszelkie działania podejmowane na rzecz szerzenia islamu5. Z definicją wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt iż na wielu forach poświęconych Dżihadowi odnalazłam wypowiedzi świadczące o tym, iż działania mające na celu szerzenie Islamu to także wojna z innymi religiami. Zaczęłam więc uważniej badać to pojęcie i odkryłam, iż Dżihad w religii islamskiej dzieli się na mniejszy i większy, zaś definicja, podana powyżej odnośi się do tzw. Dżihadu większego.

Czym więc jest owiany tajemnicą, tzw. Dżihad mniejszy i jak należy go rozumieć? Wedle najpopularniejszych internetowych encyklopedii dżihad mniejszy jest niczym innym, jak walką zbrojną, lecz także umożliwianiem innym Dżihadu większego. Pojęcie to budzi zatem wiele kontrowersji i nie jest jednoznacznie zinterpretowane po dziś dzień. Nic więc dziwnego, że wśród rosnących w Europie nastrojów nacjonalistycznych, pojęcie Dżihadu zostało spolszczone do słów 'Święta Wojna'. Fakty świadczące za słusznością takiego tłumaczenia dają także sami imami, których słowa (nie bez powodu!) odbierane są jako trafna interpretacja Koranu. Jako porzykład nadmienię dzieło imama Sayyed Al-Sharif [Zwanego aka Fadl]6, który napisał specjalny podręcznik nt. Dżihadu dla obozów szkoleniowych Al-Kaidy w Afganistanie.

„'Przewodnik' zaczyna się na założeniu, że dżihad jest naturalnym stanem Islamu. Muzłumanie zawsze muszą być w konflikcie z niewierzącymi, zapewnia Fadl, odwołując się do pokoju, tylko w chwilach skrajnej słabości. Bo dżihad jest, nade wszystko, religijnym ćwiczeniem, dzięki któremu można osiągnąć boskie nagrody'” [W org. TheGuidebegins with the premise that jihad is the natural state of Islam. Muslims must always be in conflict with nonbelievers, Fadl asserts, resorting to peace only in moments of abject weakness. Because jihad is, above all, a religious exercise, there are divine rewards to be gained. ]7

Co więcej są także tacy, którzy definicji Dżihadu nadają jeszcze inne interpretacje, czego przykład stanowić może chociażby wypowiedź imama meczetu w Arlington (Virginia, USA), o którego wypowiedzi tak pisał jeden z popularnych, internetowych dzienników:

The controversial imam of a prominent mosque in Arlington, Va., has urged immigrant Muslims in the United States to wage war for Islam. [Tłum.: Kontrowersyjny imam ze znanego meczetu w Arlington, w stanie Virginia, wezwał muzłumanów – imigrantów w Stanach Zjednoczonych, do wojny za Islam.]
The enemies of Allah are lining up. The question for us is, are we lining [up] or are we afraid because they may call us terrorists?Shaker Elsayed told a crowd of Ethiopian Muslims during a lecture at T.C. Williams High School in Alexandria, Va. [Tłum.: 'Wrogowie Allaha ustawiają się w kolejce. Pytaniem dla nas jest, czy my także się w niej ustawimy, czy też będziemy się bać, ze względu na to, że mogą nas nazwać terrorystami?' Powiedział Shaker El do tłumu etiopskich muzłumanów zgromadzonych poczas wykładu w Liceum T.C. Williamsa w Alexandrii.]
Let me give you the good news: they are already calling us terrorists anyway. Whether you sitting at home, watching TV, drinking coffee, sleeping or playing with your kids, you are a terrorist because you are a Muslim.” [Tłum.: 'Nosę wam dobrą nowinę: Oni i tak już nazywają nas terrorystami. Niezależnie od tego czy siedzisz w domu, oglądasz telewizję, pijesz kawę, śpisz czy bawisz się z dziećmi, jesteś terrorystą, bo jesteś muzłumanem'.]
Well, give them a run for their money. Make it worth it. Make this title worth it, and be a good Muslim,” said the Cairo-born Muslim.[Tłum.: 'Cóż, pozwól im biegać za pieniędzmi. Uczyń to, tego wartym. Uczyń ten tytuł tego wartym i bądź dobrym muzłumanem' – rzekł muzłumanin urodzony w Kairze.]
Muslim men when it is a price to pay, they are first in line. … They are the first in the community-service line. They are the first in jihad line,” he declared to applause. [Tłum.: 'Gdy jest cena do zapłaty, muzłumanie pierwsi ustawiają się w kolejce. […] Oni stoją pierwsi w kolejce swojej społeczności. Stoją pierwsi w kolejce Dżihadu ']8.
Wedle mojej interpretacji powyższych słów imama, jego wypowiedź świadczy nie tyle o walce zbrojnej [Dżihadzie] z niewiernymi, co z walką zbrojną wobec ucisku na swobodę wyznania religii Allaha.
Mogłabym podać tysiące innych przykładów, lecz dla zachowania długości eseju ograniczę się do tych kilku, podanych powyżej, ponieważ są one wystarczające aby zauważyć iż próba trafnej definicji słowa Dżihad wiąże się z z koniecznością przyjęcia jednej z wielu niezgodnych i nie dających się pogodzić interpretacji.


Dżihad, a UCZUCIE RELIGIJNE


Podczas trudu związanego z próbą definicji słowa Dzihad, zauważyłam jeszcze jeden, związany z religia islamską, bardzo ciekawy wątek, warty choć krótkiego namysłu. Otóż zastanawiając się nad tym co kieruje tymi, którzy definiują Dżihad jako 'Świętą Wojnę', niezwykle ciekawym (oraz ważnym) wydał mi się problem uczucia religijnego muzłumanów. Zgadzając się z definicją zawartą w Powszechnej Encyklopedii Filozofii, Religia to „Bogobojność […] odniesienie osoby ludzkiej do Transcendentu”9. Wydawać więc by się mogło iż związane z religią 'UCZUCIE RELIGIJNE' dla każdej religii jest jednakie, a przynajmniej bardzo podobne. Ale nie ulega wątpliwości, że Katolicyzm i Islam to dwa, zupełnie różne 'światy', w których całkowicie inaczej manifestuje się swoją wiarę. Dlatego też, jako wychowana w wierze chrześcijańskiej zauważam pewne różnice w uczuciu religijnym oraz jego doświadczaniu w religii muzłumańskiej i katolickiej.

Amerykański psycholog i filozof, William James zauważył, iż tylko wiara może spowodować, że przyjmujemy daną religię. Uważam, że wiara pojawia się właśnie dzięki doświadczeniu uczucia religijnego, webec czego musi być ono zupełnie różne dla każdego rodzaju religii. Wprawdzie w każdej religii odnaleźć można podobne skutki działania uczucia religijnego, na co trafnie wskazuje William James:
Najsurowsze ćwiczenia ascetyczne przybierając postać miłującego poswięcenia i wyrzeczenia się wszystkiego, co mamy, w celu wykazania naszego oddania się, mogą być owocem wysoce optymistycznego poczucia religijnego10.
Lecz owo samo uczucie religijne musi być czymś innym dla każdego człowieka oraz być inaczej doświadczane, ze względu na daną religię. Nie bez powodu poczucie niedosytu UCZUCIA RELIGIJNEGO skłania wiele osób wierzących do zmiany religii. Jak więc rozpoczyna się uczuie religijne u muzłumana i czym różni się od doświadczenia uczucia religijnego katolika? Jest to jednak temat skomplikowany i całkowicie różny od tematu mojej pracy, toteż i ja pozostawię w tym miejscu niedosyt, który, mam nadzieję, skusi choć kilka osób czytających powyższą pracę do indywidualnego zagłębienia się w temat.

WNIOSKI


Dla każdej osoby wychowanej w danej wierze, próba zrozumienia czym jest i na czym opiera się inna religia niż ta, w której zostalismy wychowani to zadanie niezwykle trudne. Potrzebny jest nie tylko wysiłek umysłowy, lecz także odpowiednia ilość czasu i warunków, które niezbędne są do zagłębienia się w problem religii i wiary.
Dla mnie, osoby wychowanej w wierze katolickiej, żudnym wydaje się próba dotarcia do prawdziwego (trafnego!) rozumienia słowa Dżihad. Jest to rezultat nie tylko zupełnie innych korzeni kulturowych, lecz także indywidualnego pojmowania wiary i przeżywania uczucia religijnego. Z pewnością znajdą się osoby, które takiego UCZUCIA jeszcze nie doznały i dla których być może podjęcie próby zrozumienia istoty słowa Dżihad zakończy się sukcesem.
Dla mnie jednak faktem jest, że uczucie takiego doznałam dzięki religii chrześcijańskiej w pewien sposób oddziałuje na mój stosunek do religii islamskiej (jeśli go nie wypacza). Zapewne podobnie ma się sprawa w przypadku wyznawców innych religi, którzy, żyjąc w świecie całkowicie różnym od badanego, starają się dotrzeć do istoty innych religii, do uchwycenia ich sensu.
Ja, kierując się poczuciem zdrowego rozsądku i wyznawanymi przeze mnie wartościami ostatecznie skłoniłam się ku jednej z interpretacji słowa Dżihad. Nie zamierzam jednak zdradzać której, by uniknąć niecelowego wpływu na Twój osąd drogi czytelniku. Do Islamu i związanego z nim rozumieniem Dżihadu każdy musi ustosunkować się sam.

PRZYPISY:


1Stanardowy przykład definicji w większości najpopularniejszych, powszechnych encyklopedii internetowych.
2 Gabriele Mandel Khân, Leksykon Religie: Islam, Przeł. Agnieszka Gołębiowska, Wyd. Arkady, Warszawa, 2010.
3Tamże.
4Fragmenty Koranu [Z:] Święty Koran, tłum. Polskie, wydane pod patronatem Hadhrat Mirza Tahir Ahmad, Islam International Publications LTD.,[na:] http://www.alislam.org/quran/tafseer/?page=-1&region=PL, data i czas dostępu:
5Źródło: http:www.Muzlumanie.com, [Strona obecnie niedostępna], data i czas dostępu z: 01.03.2014, 11:51.
6Sayyed Al-Sharif, Więcej informacji na temat postaci [Na:] http://en.wikipedia.org/wiki/Sayyed_Imam_Al-Sharif, data i czas dostępu: 01.06.2014, 23:59.
7Tłum. Własne, Org. [na]: http://www.newyorker.com/reporting/2008/06/02/080602fa_fact_wright?currentPage=all, data i czas dostępu: 01.06.2014, 22:47.
8 Tłum. Własne, Org. [na]: http://dailycaller.com/2013/02/26/us-imam-calls-on-muslims-in-us-to-wage-jihad/, data i czas dostępu: 01.06.2014, 23:51.
9Hasło: Religia. Powszechna Encyklopedia Filozofii, Polskie Towarzystwo tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe [Na:] http://ptta.pl/pef/pdf/r/religia.pdf, data i czas dostępu: 02.06.2014, 01:11.
10W. James, Doświadczenia Religijne, przeł. Jan Hempel, Wyd. Książka i Wiedza, Łódź, 1958, s. 303

2014-06-14

ŚMIERĆ STEFANA BATOREGO W UJĘCIU DWÓCH, RÓŻNYCH KONCEPCJI HISTORII


Praca ponoć bardzo dobra [Oceniona na 5.5, Pochwalę się, A co!], wobec czego zapraszam do czytania i ewentualnych refleksji:


PRACA ZALICZENIOWA Z KONWERSATORIUM – 'FILOZOFIA HISTORII'


I. Śmierć Stefana Batorego – Zrelacjonowanie wydarzenia.

Każdy kto uważa się za Polaka, wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) kim był Stefan Batory. Był to bowiem nie - zwyczajny Stefan, lecz, w latach 1571-1586, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, kijowski, wołyński, podlaski, inflancki, a także książę siedmiogrodzki. Król ten zaskarbił sobie serca polskiego ludu, takimi dokonaniami jak podporządkowaniem Gdańska Rzeczypospolitej czy pokonaniem Iwana Groźnego w wojnie o Inflanty.
Nic więc dziwnego, że na wieść o jego śmierci, wielu Polaków zaczęło szukać przyczyn zgonu, tworząc przy tym rozmaite teorie na temat okoliczności, jakie temu towarzyszyły.
Nie ulega wątpliwości, że król Stefan Batory ostatnie dni życia spędził w Grodnie, oddając się w całości swemu ulubionemu zajęciu, jakim było polowanie. Historycy są zgodni, co do faktu, iż (biorąc pod uwagę, min. jego nie młody już wiek) król od dłuższego czasu zmagał się z uciążliwymi dolegliwościami. Nie są jednak zgodni co do przebiegu choroby i samej śmierci Stefana. Różni badacze, powołują się na różne źródła [Zachowało się bowiem z tamtego okresu, kilka opisów ostatnich dni króla, sporządzonych min. przez jego nadwornych lekarzy, lecz w każdym z nich są małe rozbieżności]. Badacz przyczyn jego śmierci, Lekarz Herman Zdzisław Scheuring, w swojej książce nt. zgonu Stefana Batorego, przedstawia 3 'historie' choroby króla, które wskazują na jego OTRUCIE. Jedna z nich mówi, że w dniach 4-6 grudnia król po polowaniu doznał 2-krotnego kłucia w płucach, po czym, 7go, w nocy, doznał nagłego ataku, połączonego z drgawkami i utratą przytomności, podczas którego zranił się w nogę. Następnie atak się powtórzył się 9go i 10go grudnia, przy czym 10go, po interwencji medyków, powróciła mu przytomność wcześniej aniżeli poprzednim razem i nie dręczyły go już duszności. Ale nadal jego mocz był nienaturalnie ciemny, z powodu zażywania lekarstw. Około pólnocy 11go król miał kolejny napad, a jego mocz nadal pozostawał nienaturalnie ciemny. 12go grudnia, po śniadaniu, król położył się ze zmąconym wzrokiem, „godzinę przed wieczorem nastapił jeden atak, po którym nastapiła duszność i nim ona ustapiła, nastapił drugi atak, bardzo silny, w którym król życie zakończył”1.
Z nieco innej perspektywy ostatnie dni króla przedstawione zostały w medycznej pracy zbiorowej pt. Wielotorbielowate zwyrodnienie – Rys historyczny, w którym autorzy, sugerując się innymi zachowanymi opisami, wskazują, iż w dniach 4-6 grudnia doznał po polowaniu ukłucia w płucach i pierwszy atak drgawkowy, 8go grudnia lekarze królewscy spierali się o podanie królowi wina, a król miał kolejny napad drgawkowy, który 9go został rozpoznany przez jednego z lekarzy jako epilepsja. Dnia 11go grudnia, jeden z lekarzy zanotował wstrzymanie moczu, 12go zaś, nastąpiły 2 kolejne ataki i śmierć króla. Autorzy powołują się dodatkowo na zeznania świadka [Choć przyznają iż autentyczność tych zeznań nie jest w 100 % udowodniona] z sekcji jego zwłok, który twierdził, iż: „Wszystkie viscera zdrowiutkie, wątroba także […] Nerki nadzwyczaj jako wołowe były, tj. garkowate, a nie gładkie, a w człowieku nerki są jak skopie”2, co było wedle nich dowodem na to, iż król miał NIEWYDOLNOŚĆ NEREK.
Jeszcze inny badacz śmierci Batorego, Jerzy Besala, zgadza się z poprzednikami w kwestii drgawek, ukłuć w płucach oraz postepującej jego choroby, lecz sam daleki jest od wystawienia jednoznacznej diagnozy [właśnie przez wzgląd na rozbieżność opisów zachowanych z tamtych czasów]. Napomina również o tym, że niegdyś za przyczynę zgonu króla przyjmowano także syfilis, lecz, jak sam przyznaje: „Po wiekach ostały się trzy wersje przyczyny zgonu Stefana Batorego. Atak serca, otrucie lub uremia”3.

II. Wykładnia śmierci króla Stefana Batorego w kontekście Klasycznej Koncepcji Historii.

1. PRZESŁANKI EPISTEOLOGICZNE

Klasyczna koncepcja prawdy została sformułowana przez Arystotelesa i zakłada, iż prawdą jest uzgodnienie dwóch porządków: porządku myśli oraz porządku rzeczy, która jest tej myśli przedmiotem. Prawda jest skutkiem poznawczego uzgodnienia się intelektu z rzeczą. Aby więc pokazać jak naprawdę wyglądała śmierć Stefana Batorego należy, w pierwszej kolejności, zwrócić uwagę na „fakt innego sposobu bytowania rzeczy, a innego sposobu ich poznawania”4. Podstawową przesłanką będzie z pewnością fakt, iż Stefan Batory umarł (co nie ulega wątpliwości). Z pewnością umarł w Grodnie. Przesłanką wynikającą z epistemologicznego (poznawczego) realizmu będzie także fakt, iż śmierć króla związana była z objawami takimi jak drgawki, czy utrata przytomności. Fakty te wynikają chociażby z zachowanej pamięci indywidualnej (min. zapisów świadków sekcji zwłok, zapisków królewskich lekarzy, etc.), co jest wystarczające aby uznać je za przesłanki epistemologiczne.

2. PRZESŁANKI METAFIZYCZNE

W wydarzeniu jakim jest śmierć Króla Stefana Batorego zachowana została realność zwiazków przyczynowo skutkowych – opisowi jego śmierci towarzyszy zbiór obiektywnych faktow, oraz powiązanych z nim przyczyn i skutków. Przesłanką metafizyczną będą chociażby dolegliwości króla Stefana, fakt nie dający się podważyć, ze względu na zachowane dokładne opisy jego ostatnich dni. Bezpośrednią przyczyną śmierci był niewątpliwie atak oraz zatrzymanie oddechu, co wynikało z nasilajacych się podobnych dolegliwości w jego ostatnich dniach życia.
Fakt jakim był jego pogarszający się stan zdrowia, w myśl realizmu metafizycznego, był wystarczający żeby określić go jako przyczynę jego zgonu.

3. PRZESŁANKI METODOLOGICZNE

Wedle klasycznej koncepcji historii, w której myśl jest zgodna z rzeczywistością, relacjonujemy coś takim jakim jest, bowiem prawda musi być obiektywna, niezależna od nas. Sposób uzasadniania śmierci Stefana Batorego jest oparty o obiektywne fakty. Fakt, iż próbowano dociec przyczyny zgonu, poprzez badanie objawów choroby Stefana jest wystarczający aby określić status języka jako obiektywny. Nie było potrzeby manipulacji językiem, np. ze względu na poprawność polityczną, a przeprowadzona przez badaczy charakterystyka jest dokładna i uwzględnia szczegóły.

III. Prezentacja wydarzenia jakim była śmierć króla Stefana Batorego w kontekście powyżej przyjętych przesłanek i zastosowanie ich w wykładni tegoż wydarzenia.

Stefan Batory to król Polski, którego śmierć wywołała nie lada zamieszanie wśród nadwornych kompanów i całego ludu. Trzymając się zasad narzuconych przez Klasyczną Koncepcję Historii, można z czystym sumieniem wskazać iż owa śmierć jest obiektywnym faktem. Jest ona całkowicie zgodna z rzeczywistością i niezależna od nas, o czym świadczą chociażby zachowane źródła materialne.
Po dogłębnej analizie źródeł oraz tekstów na temat jego śmierci za obiektywne uznać należy takie objawy choroby króla, jak drgawki, utrata przytomności, czy dziwny kolor moczu. Również pewna jet data jego śmierci oraz miejsce, w którym fakt ten się dokonał.
Jednakże w zachowanych opisach z jego ostatnich dni życia występują nieduże nieścisłości, które wprawdzie nie przeczą sobie całkowicie, lecz są wystarczającą podstawą aby uznać, iż jeszcze nie została poznana prawda na temat dokładnego przebiegu choroby. Wobec Klasycznej Koncepcji Historii, zgodzić trzeba się z faktem iż przyczyna śmierci Stefana Batorego, ze względu na rozbieżności w źródłach nie jest do końca znana. Dlatego też, wydaje mi się nietrafnym przyjęcie za Hermanem Scheuringiem, iż objawy choroby, jakie wykazywał Stefan Batory w swych ostatnich dniach życia wskazują jednoznacznie na jego otrucie. Nie mogę także, [przyp. Wobec Klasycznej Koncepcji Historii] zgodzić się z autorami tekstu, pt. Wielotorbielowate Zwyrodnienie Nerek – Rys Historyczny, którzy analizując źródła pod kątem znalezienia niewydolności nerek, doszukali się ich jako przyczyny sprawczej zgonu Stefana Batorego.
Wydaje mi się, iż w kontekście przyjętej powyżej koncepcji, najlepszą pracą dotyczącą przebiegu śmierci Stefana Batorego jest dzieło Jerzego Besala, który zachowuje największą, ze wszystkich podanych powyżej autorów, obiektywność języka oraz obiektywność faktów, stwierdzając iż wobec dostępnych źródeł dotyczących śmierci Stefana Batorego, przyjmuje się kilka przyczyn zgonu. On są jednak nie pisze, która z tych przyczyn jest najbardziej prawdopodobna, ze względu na przyjęty, obiektywny sposób wyjaśniania.
Prezentując śmierć Stefana Batorego, w kontekście przesłanek Klasycznej Koncepcji Historii, i stosując owe przesłanki w dokonanej powyżej wykładni mogę rozpocząć od tego, iż nie ulega wątpliwości, że swoje ostatnie dni życia Stefan Batory spędził w Grodnie, oddając się w całości swemu ulubionemu zajęciu, jakim było polowanie , na co wskazują źródła i z czym zgodni są historycy. Zauważyć mogę realność związków przyczynowo-skutkowych, bowiem każdy z historyków analizujacych źródła, zgodny jest iż niemłodego już Stefana Batorego męczyły pogarszające się dolegliwości już na jakiś czas przed jego śmiercią.
Trzymając się obiektywnego sposobu wyjaśniania, mogę z czystym sumieniem dodać, iż czas, w jakim pojawiły się najważniejsze objawy choroby to okres od 4 do 12 grudnia 1986 roku. Język, w jakim zostały sporządzone przez badaczy opisy tych ostatnich dni życia Stefana Batorego, jest oparty o rzetelne fakty i wolny jest od np. narzuconej poprawności politycznej, co przemawia za jego obiektywnością.
Nie można jednoznacznie orzec ile napadów drgawek miał w tym czasie król, ani z jaką częstotliwością występowały, ze względu na różnice w opisach stanów drgawkowych króla przez lekarzy nadwornych. Nie można także, przy obecnej ilości zebranych źródeł orzec jednoznacznie orzec kiedy nastąpił pierwszy atak drgawkowy króla. Trzymając się jednak zasad Klasycznej Prawdy, nie można zaprzeczyć, iż jednym z objawów choroby króla były właśnie drgawki.
Nie można również jednoznacznie określić czy u króla nastąpiło zatrzymanie moczu, ponieważ nie jest to potwierdzona we wszystkich źródłach informacja. Nie można dodatkowo okreslić kiedy po raz pierwszy wystąpiła ziana kolorytu moczu Stefana Batorego. Aby jednak zachować zgodność myśli z rzeczywistością, należy za fakt uznać, iż w ostatnim okresie życia, Stefan Batory miał pewne problemy z moczem.
Zachowując obiektywny sposób uzasadniania należy wspomnieć o źródle z tamtego okresu, jakim jest zeznanie świadka obecnego przy sekcji zwlok króla Stefana. Należy jednak zaznaczyć iż źródło to nie jest pewne, wobec czego nie należy brać za obiektywne opisów, jakie zostały w nim użyte, do czasu, aż obiektywnie nie będzie pewnym czy źródło to jest autentyczne, czy też nie.
Prawda historyczna istnieje niezależnie od nas, obiektywnie, zaś dzieje są treścią poznania historycznego. „Dzięki samoświadomości, którą dany badacz [filozof] zdobywa, poznając dzieje jakiegoś problemu, staje się on bliższy jego rozwiązaniu, oraz może uniknąc tych błędów, które już wykryto, dzięki dokonywanym w minionym czasie badaniom”. Właśnie dlatego obiektywnym faktem jest to, iż król Stefan Batory umarł, a do im większej ilości źródeł uda nam się dotrzeć, im więcej faktów uda nam się ustalić, tym łatwiejsze stanie się ustalenie jednej i nieobalalnej przyczyny jego śmierci, której – jak do tej pory – nie udało się ustalić.

IV. Wykładnia śmierci króla Stefana Batorego w kontekście NIE-Klasycznej Koncepcji Historii – POSTMODERNISTYCZNEJ.

I. PRZESŁANKI EPISTEMOLOGICZNE

Postmodernizm odwołuje się do końca historii i czasu wielkich narracji. Właśnie dlatego, jeden z jego przedstawicieli, J. Topolski przyjmuje wielość prawd historycznych, co związane jest ze stanowiskiem zwanym konstrukcjonizmem, „w myśl którego obraz rzeczywistości opisywany przez badacza[(tu: historyka] jest jego własną konstrukcją, autonomiczną względem minionej rzeczywistości”5. Tak też , w myśl tej koncepcji, poznawalność rzeczywistości, jaką była śmierć Stefana Batorego, zależeć będzie od badacza, który będzie chciał ją poznać. Przesłanka jaką jest wielość interpretacji przyczyn śmierci króla będzie wystarczająca aby uznać wielość przyczyn śmierci za prawdy historyczne [tzw. wielość prawd historycznych].

II. PRZESŁANKI METAFIZYCZNE

Podążając tropem wielości narracji, a także braku, jak twierdzą postmoderniści, dostępu do przeszłości, można uznać za przesłanki metafizyczne odmienne skutki pogłębiających się dolegliwości króla, na jakie wskazywali poszczególni autorzy diagnoz. W każdym wypadku, każdy z badaczy, starając się zachować realność związków przyczynowo-skutkowych, lecz przyjmując jedynie te związki, które bardziej danemu odpowiadają, stawia inną diagnozę.
Wobec powyższego, fakt jakim był pogarszający się stan zdrowia Stefana Batorego, w myśl postmodernistycznej koncepcji historii, jest wystarczający aby przyjąć [wedle uznania! Ot co!] jedną z przyczyn zgonu [lub wszystkie naraz! Po co się ograniczać! ;], podaną przez badaczy.

III. PRZESŁANKI METODOLOGICZNE

Jak pisał Topolski: „Można powiedzieć, że historyk obserwuje zewnętrzny świat za pośrednictwem źródeł […] z całym bagażem interpretacji, co sprawia, że w efekcie owo obserwowanie jest zarazem świata obserwowanego konstruowaniem”6. Prawda historyczna nie zależy od obiektywnych wydarzeń, lecz od kreacji [kreacjonistycznej konstrukcji] danych wydarzeń. Dlatego też sposób uzasadniania śmierci Batorego przez badaczy zależy od ich interpretacji i przyjętej weryfikacji twierdzeń [każdy weryfikuje je na swój sposób, odwołując się do źródeł, które bardziej mu odpowiadają]. W tzw. 'nowej retoryce' postmodernizmu, najważniejsza jest perswazyjna retoryka – technika, która zastępuje logiczną argumentację na rzecz opisu najnajmocniej działającego na wyobraźnię. Prawda historyczna jest więc relatywna, a zatem przesłanką metodologiczną koncepcji postmodernistycznej historii, jest fakt iż zauważenie tych samych objawów choroby u króla, skutkuje w przypadku każdego badacza, postawieniem innej diagnozy.

IV. Prezentacja wydarzenia jakim była śmierć króla Stefana Batorego w kontekście powyżej przyjętych przesłanek i zastosowanie ich w wykładni tegoż wydarzenia.

Stefan Batory to król Polski, którego śmierć wywołała nie lada zamieszanie wśród nadwornych kompanów i całego ludu. Jednak wedle zasad Postmodernistycznej Koncepcji Historii mogę również przyjąć, iż jego śmierć nie wywołała żadnych reakcji wśród jego nadwornych kompanów i całego ludu. Bowiem J. Topolski w swym dzieje nt. 'rozumienia historii' napisał, że „Historyk, konstruujac narrację, stawia w nich źródłom pytania i znajduje na nie odpowiedzi lub nie”7.
Wobec końca historii i okresu nastania wielkich narracji, głoszonych przez zwolenników Postmodernistycznej Koncepcji Historii, można uznać każdą z przyczyn śmierci króla Stefana Batorego za prawdę historyczną [w zależności od nastroju ;].
Wedle Hermana Scheuringa przyczyną śmierci króla Stefana było otrucie. Kierując się podanymi przez niego przykładami źródeł można się z nim zgodzić. Mimo rozbieżności z niektórymi, innymi zachowanymi źródłami, te przytoczone przez powyższego badacza można, w myśl Koncepcji Postmodernistycznej Historii, uznać otrucie jako przyczynę śmierci Stefana Batorego za fakt.
Także niewydolność nerek jako przyczynę zgonu króla Stefana Batorego można uznać za fakt, kierując się Postmodernistyczną Koncepcją Prawdy, tak jak zrobili to lekarze, którzy stworzyli dzieło dotyczące niewydolności nerek. Zredukowali oni [jak prawdziwi postmoderniści!;] obiektywność do fragmentarycznego przedstawienia faktu, przez pryzmat przeżywającego tego faktu, jednostkowego podmiotu.
W myśl postmodernizmu można także zgodzić się za Jerzym Besalem iż obecnie uznaje się kilka, głównych przyczyn śmierci króla Stefana Batorego. Fakt jakim był pogarszający się stan zdrowia króla wskazywał na to, iż przyczyna jego śmierci mogło być zarówno otrucie czy niewydolność nerek, jak również atak serca czy syfilis.
Prezentując śmierć Stefana Batorego w kontekście Postmodernistycznej Koncepcji Historii i stosując owe przesłanki w dokonanej powyżej wykładni mogę rozpocząć od tego, iż w trzech, streszczonych przeze mnie, narracjach przebiegu śmierci Stefana Batorego, widać takie fakty jak jego pobyt w Grodnie w ostatnich dniach życia i częste udawanie się na polowania.
Realność związków przyczynowo-skutkowych zależy od przyjętego przez danego badacza biegu wydarzeń, bo realność wydarzeń to autonomiczna konstrukcja sporzadzona przez badacza [przyp. Konstruktywizm]. Tak też, przyjmując za Scheuringiem, którego najlżejszy styl pisarski bardziej mi odpowiada, za fakt mogę uznać duszności i kłucie w sercu Batorego, w dniu 4 grudnia, podczas polowania.
Trzymając się narracyjnego sposobu wyjaśniania, postanawiam w dalszej części wykładni, przyjąć wersję badaczy, którzy za przyczynę śmierci Stefana Batorego uznają niewydolnośc nerek, tzn. za fakt uznać spór lekarzy o podanie królowi wina, gdyż w moim mniemaniu jest to pełna napięcia scena, która z pewnością ma bardzo przekonująca retorykę.
W myśl postmodernistycznej koncepcji historii mogę z czystym sumieniem przyjąć za fakt, również zachowane zeznanie świadka autopsji króla Stefana Batorego, gdyż dzieje i historia są niczym innym anizeli moją wybujałą kreacją i wytwarzaniem przeszłości. Tak też wystarczy przedstawić [skonstruować] świadka w odpowiedni sposób [jako autentycznego], tak by retorycznymi zabiegami przekonać o jego autentyczności innych, i to wystarczy, aby jego zeznanie uznać za prawdę historyczną.
Postmoderniści przyjmują, że istnieje wielość prawd historycznych, toteż zarówno śmierć poprzez otrucie, jak i smierć z powodu niewydolności nerek mogą być ze soba kompatybilne. To od historyka – twórcy wielkich narracji oraz interpretacji – zależy czy uzna te dwie przyczyny za istniejące obok siebie, niewykluczające się i nie stojące ze sobą w sprzeczności fakty, czy też nie.
Prawda historyczna nie istnieje niezależnie od nas, jest ona subiektywna i zależy od narracji lub też interpretacji subiektywnego badacza. Nie ma dostępu do przeszłości, toteż badacz-kreator, interpretując dane źródła, za pomocą 'nowej retoryki', sam wytwarza prawdę historyczną [konstruuje dzieje]. Uzgodnienie sądu nt. poznawanej rzeczywistości z samą rzeczywistością jest niemożliwe, dlatego też, Postmodernistyczna Koncepcja Historii zakłada wielość prawd historycznych. Wobec powyższego, w myśl tej koncepcji można za fakt przyjąć zarówno śmierć króla Stefana Batorego z powodu otrucia, jak i jego zgon z powodu niewydolności nerek czy też ataku serca. Co więcej, idąc tropem postodernistów można za fakt przyjąć każdą z tych przyczyn, niezależnie od obiektywnych danych, zawartych w źródłach.

V. PRZYPISY:

1.Scheuring Herman Zdzisław, Czy królobójstwo. Krytyczne studium o śmierci Stefana Wielkiego Batorego, Wydawnictwa Towarzystwa imienia Romana Dmowskiego nr 2, Londyn 1964, s. 212.
2Wanic-Kossowska Maria, Kobielski Mikołaj, Pawliczak Elżbieta, Kozioł Lidia, Wielotorbielowate zwyrodnienie nerekRys Historyczny [W:] 80, 3, 230-235, Nowiny Lekarskie, 2011, s. 232.
3Besala Jerzy, Stefan Batory, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992, s. 480.
4Hasło: PRAWDA [W:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, Polskie Towarzystwo tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/, Lublin 2010.
5Paź Bogusław, Prawda Historyczna, a Prawda Polityczna w badaniach naukowych, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2011, s. .37.
6Topolski Jerzy, Jak się pisze i rozumie Historię, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008, 315.
7Ibidem, s. 316.

V. BIBLIOGRAFIA

I. Literatura
  • Paź Bogusław, Prawda Historyczna, a Prawda Polityczna w badaniach naukowych, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2011.
  • Scheuring Herman Zdzisław, Czy królobójstwo. Krytyczne studium o śmierci Stefana Wielkiego Batorego, Wydawnictwa Towarzystwa imienia Romana Dmowskiego nr 2, Londyn 1964.
  • Besala Jerzy, Stefan Batory, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1992.
  • Wanic-Kossowska Maria, Kobielski Mikołaj, Pawliczak Elżbieta, Kozioł Lidia, Wielotorbielowate zwyrodnienie nerekRys Historyczny [W:] 80, 3, 230-235, Nowiny Lekarskie, 2011.
  • Topolski Jerzy, Jak się pisze i rozumie Historię, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008.

II. Słowniki i Encyklopedie
  • Powszechna Encyklopedia Filozofii, Polskie Towarzystwo tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/, Lublin 2010.
III. Źródła internetowe
  • http://mojhistorycznyblog.blog.pl/2013/04/05/tajemnicza-smierc-stefana-batorego-czy-zostal-otruty/.
  • http://katedra.uksw.edu.pl/posiedzenia/19pos.htm.
  • http://www.ptta.pl/pef/pdf/p/prawda.pdf.
  • http://peregrin-tuk.blog.onet.pl/2010/01/20/stefan-batory-przyczyny-smierci-diagnoza-w-toku/.
  • http://www.ptta.pl/pef/pdf/r/realizmp.pdf.
  • http://www.ptta.pl/pef/pdf/h/historyzm.pdf.
  • http://wpolityce.pl/polityka/130095-pamiec-i-tozsamosc-to-dzieki-historii-mozemy-korzystac-z-dziedzictwa-doswiadczen-minionych-pokolen.
  • http://www.nowinylekarskie.ump.edu.pl/uploads/2011/3/230_3_80_2011.pdf.

2014-04-13

MCMAHAN – NIESŁUSZNOŚĆ ZABIJANIA I ZŁO ŚMIERCI


MCMAHAN – 1. NIESŁUSZNOŚĆ ZABIJANIA I ZŁO ŚMIERCI – STRESZCZENIE


1.1. DWIE KONCEPCJE

Autor stawia tezę, ze niesłuszność zabijania nie jest pierwotnym przekonaniem moralnym, choć przekonanie o moralnej niesłuszności zabijania widoczne jest w każdej epoce, od zarania dziejów. Stara się znaleźć warunki, w których zabijanie nie jest złe.Zauważa min. iż istnieje stopniowalność 'niedopuszczalności danego czynu', która dodatkowo jest cały czas zmienna.

Podaje przykład zabicia zwierzęcia – Czyn, który z reguły jest 'mniej zły' aniżeli zabicie człowieka. Ale zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku ten 'zły czyn' wiąże się z wyrządzeniem krzywdy ofierze. Definiuje i rozróżnia:

ZAŁOŻENIE PROPORCJONALNEJ ZMIANY – Jeśli zabójstwo jest złe lub przynajmniej w jakimś stopniu moralnie niedopuszczalne, ponieważ krzywdzi ofiare, to inny czyn, różniący się od niego tylko tym, że jeszcze bardziej krzywdzi ofiare, będzie gorszy lub bardziej moralnie niedopuszczalny, proporcjonalnie do tego, o ile większy będzie stopień wyrządzonej krzywdy.

ZAŁOŻENIE SKORELOWANEJ ZMIANY – Wersja słabsza niż wersja 'Proporcjonalnej zmiany' i się w niej zawiera, wobec czego istnieja większe szanse, że jest prawdziwa.

Autor skupia się na 'Założeniu skorelowanej zmiany' i zauważa, że wyjasnienie niemoralności zabijania odwołuje się do niesłuszności wyrządzania krzywdy, co nie stoi w przeczności z faktem, iż sprawca odgrywa znaczącą rolę w czynieniu krzywdy. → Ale KONCEPCJA KRZYWDY zakłada, iż tym co ISTOTNE, jest TOŻSAMOŚĆ. → Tak wygląda min. ważny argument przeciwników ABORCJI, którzy uśmiercenie nienarodzonego dziecka, przyrównują do uśmiercenia w pełni rozwinietego człowieka.

SAMORZUTNE ROZSZCZEPIENIE:

W dalszej części rozdziału autor rozważa PROBLEM SCIENCE-FICTION tego, czy możemy czy tez nie możemy dopuszczać do SAMORZUTNEGO ROZSZCEPIENIA → .Procesu, który następuje po zapadnięciu w śpiączkę, dzięki któremu można liczyć na długie lata życia nastepców tak owego rozszczepienia. Rozważając ten problem, autor ochodzi do wniosku, iż możliwe jest sformułowanie: ALTERNATYWNEJ KONCEPCJI SŁUSZNOŚCI ZABIJANIA, „która zachowując ducha koncepcji opartej na krzywdzie, odrzucałaby twierdzenie, że tożsamość jest tym, co istotne”. Wedle tej koncepcji, z która osobiście się NIE ZGADZAM, zabijanie jest złe jedynie wtedy, gdy zabójstwo narusza posiadany przez jednostkę interes zależny od czasu w tym, aby nadal żyć. → TZW. KONCEPCJA OPARTA NA INTERESIE.

1.2. ZABIJANIE ZWIERZĄT

Moim zdaniem rozdział ten ma tylko umocnić KONCEPCJĘ OPARTA NA INTERESIE, którą zdaje się wyznawać autor. Wedle niego bowiem interes zwierząt jest zawsze mniej wartościowy niż ludzki [Choć podaje konrprzykłady, co do których sam ma mieszane uczucia]. Dodatkowo autor uważa że zwierzęta, które umierają, tracą zawsze mniejszą ilość dóbr, niż dobra które straciłby zabity człowiek, powołując się na długośc życia zwierząt, która zazwyczaj jest krótsza aniżeli dlugość życia człowieka. → Ale po pierwsze → Są zwierzęta takie, jak żółwie morskie, które mogą dożyć 150 lat, a po drugie → Nie jesteśmy w stanie [min. z powodu epirycznej niemożliwości zbadania ilości dóbr posiadanych przez zwierzę] sprawdzić jaką ilość dóbr w momencie zabicia traci dane zwierzę.
Autor wypisuje w tym rozdziale jeszcze inne bzdury w stylu:
„Zabicie zwierzęcia nie pozbawia go niczego, co mogłoby mieć, gdyby nie zostało zabite” [A co np. z matką dopiero co narodzonych szczeniąt, która straci chociażby możliwość doświadczenia matczynych, zwierzęcych uczuć, nie wspominając już np. o przetrwaniu gatunku, który przez akt zabójtwa matki szczeniąt potrzebujących opieki, może zostać przerwany?..]. → Z drugiej strony jakby każde zachowania zwierząt tłumaczyć rzeczywiście tylko instynktami to oczywiście zabicie zwierzęcia jest wtedy miej niesłuszne niż zabicie człowieka, ale stąd już krótka droga do uznania zabijania zwierząt za coś słusznego..

.. Pod koniec rozdziału autor przechodzi do rozważań nt. tego czym jest cierpienie zwierząt. Robi to tylko po to, aby wykazać, w którym miejscu na 'OSI ZABIJANIA' sytuuje się śmierć zwierzęcia. Podając takie przykłady, jak 'Maszyna' do praktycznie bezbolesnego uboju zwierząt skonstruowana przez cierpiącą na autyzm Tempie Grandin, stara się wykazać, że nie absurdalne jest uznawanie cierpienia zwierząt za coś istotniejszego aniżeli ich zabijanie, czyli za coś równie istotnego jak cierpienie ludzi:

„Maksimum tego, co mogą doświadczyć lub zdziałać zwierzęta, jest znacznie mniejsze niż potencjalne szczyty ludzkich możliwości”.

2014-02-18

PRACA ZALICZENIOWA - GŁÓWNE STANOWISKA ONTOLOGICZNE


Praca zaliczeniowa z Filozofii dla Znajomej - Od tak, żeby nie wypaść z wprawy i cieszyć się kolejnym z serii, darmowym Whiskaczem ;]

''SPÓR O NATURĘ I ISTOTĘ BYTU W ONTOLOGII, GŁÓWNE STANOWISKA I KIERUNKI MYŚLOWE''


SPIS TREŚCI:
I. Wstęp
II. Rozwinięcie
1. Ontologia – Historia pojęcia
2. Spór o substancję świata – aspekt genetyczny
3. Spór o substancję świata – aspekt aktualny
4. Spór o uniwersalia
5. Zjawisko i istota rzeczy
6. Stałość i zmienność
III. Zakończenie [Wnioski]

I. Wstęp

Ontologia jest złożeniem dwóch greckich słów „to on” - byt oraz „logos” - rozum, słowo, nauka. Jest zatem nauką o bycie, filozofią świata próbującą odpowiedzieć na pytania o to co jest, o to co istnieje. Dlatego też uważam, że jest to najważniejszy i najcenniejszy dział filozofii, ponieważ ukazuje najbardziej pierwotne i podstawowe pytania, z którymi zmaga się człowiek niezależnie od czasów, w których żyje. Od dziecka bowiem zastanawiałam się co warunkuje dane obiekty w świecie, czy też dlaczego otaczająca mnie rzeczywistość wygląda tak, a nie inaczej. Arystoteles słusznie zauważył, iż filozofia swój początek wzięła ze zdziwienia nad światem oraz tym czego doświadczamy jako istoty rozumne, dlatego też moja praca nosić będzie tytuł: „Spór o naturę i istotę bytu w ontologii, główne stanowiska i kierunki myślowe”. W ponizszych rozważaniach postaram się ukazać wiodące stanowiska i nurty myślowe związane z ontologią, począwszy od jej najwcześniejszych, starożytnych korzeni.


II. Rozwinięcie

1. Ontologia - Historia pojęcia

Początki filozofii rozpoczęły się od zadawania pytań przez myślicieli starożytnych. W I wieku p.n.e. Andronikos z Rodos, podczas porządkowania pism Arystotelesa zauważył, iż w części z nich, poważne problemy filozoficzne traktowane są ogólniej niż w innych pismach. Oddzielił więc rozważania przyrodnicze (z gr. „Physika”) od rozważań o bycie, określając te drugie jako „Ta meta ta physika czyli to, co następuje po naukach przyrodniczych. W tym sensie metafizyka stanowiła zamienne określenie ontologii, stanowiąc filozofię pierwszą, czyli ogólne rozważania o zasadach i właściwościach bytu.
Terminu ONTOLOGIA po raz pierwszy użył niemiecki filozof Goclenius w 1613 roku n.e. w tworzonym przez siebie leksykonie filozoficznym. Nie nadał on jednak miana osobnego hasła ontologii, używając jej jedynie jako grekojęzycznej glosy1 do hasła abstrakcja. Dopiero później pojęcie to zostało wprowadzone do filozofii przez innego niemieckiego filozofa - Christiana Wolffa, uchodzącego za jednego z czołowych przedstawicieli wczesnego oświecenia. Bowiem w XVIII wieku podzielił on całą filozofię na główne działy, uznając ontologię za teoretyczną, ogólną naukę o bycie. Miał ona stanowić jedną z części metafizyki, która traktowała ponadto o bytach szczegółowych i składać się miała dodatkowo z nauki o świecie (kosmologia), nauki o duszy (psychologia) oraz nauki o Bogu (teologia).
Im bliżej czasów nowożytnych, tym większy rozziew powstawał pomiędzy metafizyką, a ontologią, które przestały być postrzegane jako określenia synonimiczne. Ciekawe rozróżnienie między tymi dwoma pojęciami zaproponował Roman Ingarden uznając metafizykę za część filozofii zajmującą się badaniem istoty rzeczywistości, całości tego co faktycznie istnieje, ontologię zaś za wiedzę o zawartości idei, naukę autonomiczną, która dokonuje analizy pojeć zawartości idei. „Ontologia ustala, co w ogóle może się realizować w sferze faktyczności, ale nie mówi o tym, co faktycznie zachodzi.”2.
Obecnie przyjmuje się rozdział metafizyki od ontologii, uznając tą pierwszą za naukę o wszelkich bytach możliwych i wszelkich możliwych sposobach ich istnienia, tą drugą natomiast definiując jako naukę o realnie istniejącym bycie, badanym także przez nauki szczegółowe.


2. Spór o substancję świata – aspekt genetyczny

Pierwsze pytania, na które próbowano udzielać filozoficznych odpowiedzi pojawiły się już w starożytności. Co jest naturą rzeczywistości? Jak i z czego powstał świat? Na te pytania próbowali udzielić odpowiedzi jońscy filozofowie przyrody, min. Tales z Miletu, który za arché3 czyli prasubstancję uznał jeden element - wodę. Jest to stanowisko monizmu, wedle którego byt ma jednorodną naturę (w przypadku jońskich filozofów przyrody: naturę materialną, tj. monizm materialistyczny). Tales poza tym iż był monistą, był także materialistą, ponieważ cała rzeczywistość miała dla niego wymiar materialny. Istnieje jednak drugi rodzaj monizmu – spirytualizm, który zakłada, iż w świecie rzeczywistym istnieją jedynie substancje duchowe co jest równoznaczne z pozbawieniem świata materialnego substancjalności.
Jednakże już w starożytności pojawiły się dwa stanowiska odrzucające monizm – dualizm oraz pluralizm substancji świata. Dualizm zakładał, iż rzeczywistość złożona jest z dwóch rodzajów substancji: materialnej i duchowej, zaś za najpopularniejszego, starożytnego zwolennika możemy uznać Platona, który wprowadził w „obraz świata rozdarcie na świat bytu i niebytu, rzeczywistość inteligibilną oraz materialną. Ten pierwszy tworzą „rzeczy bez postaci”, które nie znają narodzin ani śmierci, ten drugi „rzeczy upostaciowione”, które nigdy nie są, lecz ciągle się zmieniają”4. Platoński dualizm stanowił odpowiedź nie tylko na monizm, lecz także na pluralizm, zakładający iż rzeczywistość składa się z różnorakich bytów, którego zwolennikiem był np. filozof starożytny Empedokles z Akragantu, uznajacy, iż arché świata jest czworakie, złożone z czterech żywiołów: ziemi, wody, ognia oraz powietrza.

3. Spór substancję świata – aspekt aktualny

W ontologii wyróżnić można także inne, wykluczające się stanowiska, których spór obecny jest już od starożytności. Aspekt aktualny sporu dotyczy materializmu, który zakłada pierwszeństwo materii we wszystkich możliwych aspektach oraz idealizmu, wedle którego rzeczywistość idealna stoi powyżej w hierarchii aniżeli materialna, będąc tym samym przyczyną rzeczywistości widzialnej – materialnej.
Zarówno jeśli chodzi o idealizm, jak i o materializm, wyróżnić możemy w nich stanowiska umiarkowane oraz skrajne. Umiarkowaną wersję materializmu można określić jako materializm genetyczny i przyjmuje on iż wszystkie zjawiska oraz procesy zachodzące w świecie są wyznaczane przez prawidłowości oraz własności jakim podlega materia. Pogląd ten można przypisać min. Heraklitowi czy epikurejczykom, którzy wprawdzie deklarowali stanowiska materialistyczne, ale nie odrzucali przy tym istnienia jakichś postaci rzeczywistości niematerialnej. Tym właśnie różni się materializm umiarkowany od swej postaci skrajnej, reprezentowanej min. przez atomistów, którzy wszystko co istniało, łącznie z własnościami przyrodniczymi i psychicznymi rzeczy sprowadzali do niezniszczalnego tworzywa materialnego.
Także jeśli chodzi o idealizm to wyróżnić można jego odmianę skrajną oraz umiarkowaną. Wersję skrajną można określić jako monizm spirytualistyczny, wedle którego wszystko co istnieje, (byt) ma charakter niematerialny, tzn. jest duchem, jego stanem lub atrybutem. Tak uważał min. filozof starożytny Parmenides, do którego należy słynna maksyma „Byt jest, a niebytu nie ma”. Idealizm w wersji umiarkowanej zakłada wprawdzie, iż wszystko co istnieje ma swoje źródło w bycie duchowym (niematerialnym), jednak nie wszystko co istnieje musi być duchowe. Podobnie twierdził Baruch Spinoza, filozof nowożytny, który uważał iż źródłem wszystkiego co istnieje jest Bóg – w tym także źrodłem i przyczyną materii, która mimo to istnieje równolegle w stosunku do ducha.

4. Spór o uniwersalia

Od zarania dziejów trwa wielki ontologiczny spór dotyczący statusu pojęć ogólnych oddajacych rozumienie rzeczy. Już w starożytności zauważyć można pojedynek pomiędzy Platonem, który za przedmiot poznania ogólnego, stałego i koniecznego uznawał idee, a Arystotelesem, który powołując się na Platońskie idee wskazywał, iż nie można utożsamiać sposobu poznania rozumowego ze sposobem bytowania.
Wydaje się jednak, że spór o uniwersalia najmocniej rozgorzał w średniowieczu. Wszystko za sprawą uczonego Boecjusza, który podczas tlumaczenia Isagogi Porfiriusza sformułował trzy klasyczne pytania dotyczące problemu uniwersaliów: „Czy rodzaje i gatunki istnieją w rzeczywistości, czy tylko w myśli? Jeśli istnieją w rzeczywistosci to czy są cielesne czy niecielesne? Jeśli są niecielesne, czy istnieją w rzeczach zmysłowych, czy oddzielnie?5 W toku prowadzonych wtedy dyskusji nad problemem uniwersaliów (tzw. powszechników) stanowisko które zajął Boecjusz można okreslić jako stanowisko realistyczne, wedle którego powszechniki istnieją w rzeczach poznawanych zmysłowo, ale poznaje się je niezależnie od ciała. Stanowisko przeciwne w sporze zajął min. przez Roscelina z Compiègne, który wedle przekazów miał głosić poglądy nominalistyczne, wedle których powszechniki są jedynie słowami, a za realne należy przyjmować jedynie jednostkowe konkrety.
Zarówno jeśli chodzi o realizm, jak i o nomiznalizm to można wyróżnić skrajne oraz umiarkowane odmiany tych poglądów. Umiarkowany realizm można przypisać Arystotelesowi, zaś za zwolennika klasycznej, skrajnej odmiany realizmu pojęciowego uznaje się Platona. Skrajny nominalizm głosił wspomniany powyżej Roscelin z Compiègne, który nie tylko twierdził, że realne mogą być tylko jednostkowe konkrety, a powszechniki to słowa – miał także uznawać powszechniki jedynie za słowa pojęte jako dźwięki.

5. Zjawisko i istota rzeczy

Do bardzo ważnych pojęć ontologicznych należy także zagadnienie istoty oraz zjawiska. Istotę odnosi się do bytu i potocznie pojmuje się ją jako „to, czy rzecz jest; coś stałego i niezmiennego o różnym statusie bytowania”6. Zjawisko natomiast rozumiane jest jako fenomen dany w poznaniu zmysłowym. Pojęcia te związane są z dwoma opozycyjnymi stanowiskami filozoficznymi polemizującymi na temat prawdziwej esencji, istoty, treści rzeczywistości.
Słynny filozof brytyjski, George Berkeley uznał iż wszelkie dane poznawcze jakie do nas docierają, ograniczają się do naocznych przedstawień – wyobrażeń. Odrzucił także istnienie wszystkiego co nie posiada charakteru danych zmysłowych. Pogląd ten można okreśić jako fenomenalizm, ponieważ wedle niego bezpośrednio dostępne są jedynie fenomeny, i to właśnie je należy uznać za istotę rzeczywistości, ponieważ możliwość bezpośredniego poznania bytów 'samych w sobie' nie istnieje.
W opozycji do fenomenalizmu stanął esencjalizm, wedle którego pod powłoką tego co obserwowalne skrywa się prawdziwa istota – esencja rzeczywstości. Pogląd ten był głoszony min. przez Kartezjusza który za właściwy przedmiot poznania uznał tzw. natury proste, które nie zawierają w sobie żadnego fałszu i są 'same przez się', a do których dojść można za pomocą intelektu.

6. Stałość i zmienność

Stałość i zmienność bytu to jeden z głównych tematów rozważań w ontologii i stanowi fundament do dalszych rozważań o strukturze rzeczywistości. Już w starożytności trwał spór o to czy natura bytu jest zmienna (przypisywanie zmienności już od początku było czymś naturalnym w filozofii ze względu na doświadczanie różnorodności i powszechnego zróżnicowania bytów) czy stała, co wiązało się także z problemem zmiany i ruchu.
W filozofii klasycznej popularnym poglądem był tzw. wariabilizm. Według tego poglądu rzeczywistość jest zmienna, a co za tym idzie – bytowi należy przypisać cechę zmienności. Do najsłynniejszych filozofów głoszących ten pogląd należy zaliczyć Heraklita z Efezu, który w swej słynnej formule „Pantha Rei – wszystko płynie” wyraził najważniejszą, według niego, cechę bytu – jego ciągłe stawanie się oraz przemijanie. Wariabilizm ten można uznać za skrajny ponieważ zakłada iż w rzeczywistości nie ma nic stałego, co różni się nieco od wariabilizmu umiarkowanego, wedle którego świat jest zmienny, ale owa zmienność nie ma charakteru absolutnego.
W opozycji do stanowiska Heraklita bardzo szybko wyłonił się pogląd filozoficzny określany jako permanentyzm, za którego prekursora uznać można Parmenidesa z Elei. Ten starożytny filozof bardzo szybko zauważył iż zmienność bytu implikuje sprzeczność, ponieważ „istnieje tylko byt, a niebytu nie ma, więc niemożliwa jest jakakolwiek zmiana, gdyż musiałaby ona polegać na przejściu bytu w niebyt. Nie jest to możliwe logicznie […], a więc nie jest to możliwe faktycznie”7. Przyjmując stanowisko monizmu statycznego, można uznać permanentyzm Parmenidesa za skrajny, który różni się od wersji umiarkowanej tym, że odrzuca jakąkolwiek zmianę w ogóle.


III. Zakończenie [Wnioski]

Ontologia rozumiana jako nauka o bycie to najogólniejsza, główna i podstawowa dziedzina filozofii. Mimo wyraźnego rozdziału ontologii od metafizyki, jaki nastąpił w połowie XVIII wieku, metafizyczny spór o naturę i istotę bytu w ontologii trwa po dziś dzień. Można wyróżnić wiele stanowisk i kierunków myślowych, często wykluczających się, których głównym celem jest wyjaśnienie nie tylko natury bytu, lecz także jego struktury, a także natury całej rzeczywistości. Na powyższych kilku stronach z pewnością nie udało mi się nakreślić wszystkich stanowisk ontologicznych, których różnorodność i wielość nie jest możliwa do ujęcia na tak wąskim kawałku papieru. Mam jednak nadzieję, że w powyższej pracy udało mi się choć w ogólnym stopniu zarysować najważniejsze ze stanowisk dotyczących natury oraz istoty bytu w ontologii.


BIBLIOGRAFIA:

I. Literatura Przedmiotu
  • Roman Ingarden – Spór o istnienie świata, Tom I, Nakład Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków 1961.
II. Literatura Podmiotu
  • Wojciech Sady – Wstęp do Ontologii, Wydanie Internetowe, http://pl.scribd.com/doc/8220989/Wojciech-Sady-Wstp-Do-Ontologii.
  • Janina Gajda-Krynicka – Filozofia Przedplatońska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007.
  • Ks. Stanisław Ziemiański SJ – Teologia Naturalna - Filozoficzna Problematyka Boga, Kraków 1995.
  • Janusz Mączka – Natura a jej rozumienie we współczesnej nauce, Wersja Internetowa: http://www.kul.pl/files/57/natura/maczka.pdf.
III. Słowniki i Encyklopedie
  • Praca Zbiorowa, Powszechna Encyklopedia Filozofii, Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/pef/index.php?id=hasla_i&lang=pl, hasła:
  1. Ontologia, http://www.ptta.pl/pef/pdf/o/ontologia.pdf.
  2. Istota, http://www.ptta.pl/pef/pdf/i/Istota.pdf.
  3. Nominalizm, http://www.ptta.pl/pef/pdf/n/nominalizm.pdf.
  4. Materializm, http://www.ptta.pl/pef/pdf/m/materializm.pdf.
  5. Dualizm, http://www.ptta.pl/pef/pdf/d/dualizm.pdf.

1Glosa – (z gr. γλώσσα, glóssa, dosł. "język") pierwotnie termin ten oznaczał przypis odnoszący się do poszczególnych słów lub fragmentów tekstu, wprowadzany przez kopistę dzieła lub czytelnika (na marginesach stron książki). Obecnie oznacza naukowy komentarz do orzeczenia sądowego zawierający jego analizę.
2R. Ingarden, Spór o istnienie świata [w:] http://skowronski.krzysztof.w.interii.pl/Filozofia%20Polska%202010%207.htm, data i czas dostępu: 03.12.2013, 13:15.
3Arché - Zasada, Prazasada (gr. ἀρχή etymologicznie oznacza zasadę, przyczynę, władzę) – W filozofii przedsokratejskiej termin oznaczający praprzyczynę wszystkich bytów, zasadę oraz najbardziej zasadnicze tworzywo
4A. Maryniarczyk, Hasło: DUALIZM [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, wyd. Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/pef/pdf/d/dualizm.pdf, data i czas dostępu: 07.12.2013, 15:21.
5R. Majeran, Hasło: NOMINALIZM [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, wyd. Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/pef/pdf/n/nominalizm.pdf, data i czas dostępu: 09.12.2013, 19:11.
6B. Paź, Hasło: ISTOTA [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii, wyd. Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu, Wydanie Internetowe: http://www.ptta.pl/pef/pdf/i/Istota.pdf, data i czas dostępu: 09.12.2013, 23:33.
7W. Sady, Wstęp do Ontologii, Wyd. Internetowe [na:] http://pl.scribd.com/doc/8220989/Wojciech-Sady- -Wstp-Do-Ontologii, data i czas dostępu: 03.01.2014, 11;29, s. 51